*Alice*
Ze łzami w oczach wracałam do domu. Nie wiedziałam, że tak naprawdę go pokocham... Po ciemku nie mogłam trafić kluczem do zamka. W końcu otworzyłam drzwi i ujrzałam tam Caroline siedzącą z głową w kolanach. Podeszłam do niej, usłyszałam jak szlocha.
-Hej, wszystko w porządku? - zapytałam przez łzy.
-Nie, siedzę sobie tutaj, aby moje kolana przesiąkły wodą. A jak ci się wydaje? - odparła sarkastycznie.
-Wybacz, co się stało? - zapytałam ją troskliwie, powstrzymując wodospad łez.
-Pokłóciłam się z Lou. On tylko chciał być dobrym przyjacielem, być... być troskliwy, a ja... ja mu nawtykałam, że wtrąca się w moje życie, i ... - mówiła rzewnie płacząc. - A co się stało z tobą? - zapytała, jakby dopiero teraz zauważyła, że płaczę.
-Chodzi o Nialla... ja naprawdę go kocham... a on... on jest teraz z Demi. - powiedziałam płacząc. - Jestem w rozsypce.... - powiedziałam i zaczęłam głośniej płakać.
-Nie powinnyśmy się tak przejmować facetami. - powiedziała Car, wycierając łzy.
-No, ale teraz mam taki nastrój... - odparłam smutno.
-Znam dobry sposób na poprawienie nastroju! - krzyknęła weselej, a ja spojrzałam na nią z miną "Jaki?" - Możemy zrobić sobie deser lodowy i obejrzeć jakąś komedię romantyczną.- zaproponowała.
-Taa, nie przejmujmy się, przytyjemy i żaden nie będzie nas chciał, a tak będzie najlepiej i wstąpimy do zakonu i ... - rozpędziłam się.
-No może nie od razu do zakonu, chyba, że feniksa... - obie wybuchnęłyśmy śmiechem. - Na pewno kiedyś spotkamy tych idealnych chłopaków... ale na razie jesteśmy młode i nie są nam potrzebni!
-W stu procentach się zgadzam. - powiedziałam i udałyśmy się do kuchni.
Wyciągnęłyśmy dwa okrągłe pudełka lodów, które były zjedzone tylko w 1/4. Caroline wzięła sorbet cytrynowy, a ja - pomarańczowy. Po kolei dodawałyśmy tam trochę żelków, polewy, Car - truskawkową, ja - toffi. Dodałyśmy jeszcze trochę truskawek i malin i usiadłyśmy przed telewizorem i zaczęłyśmy oglądać "Angus, stringi i przytulanki" Minęło jakieś pół godziny dobrego żarcia i zabawy, gdy ktoś zapukał do drzwi.
-Kto tam?! - krzyknęłam.
-Tu Louis! Otwórz! Muszę porozmawiać z Caroline! - odpowiedział, również krzycząc. Wymieniłam porozumiewawcze spojrzenie z Car.
-Ona nie ma najmniejszej ochoty z tobą gadać, więc spadaj Lou!-odpowiedziałam, a po chwili dodałam - Nie moje słowa, jej!
-No błagam, tylko na chwilę! - odparł. Już wstawałam, a Car powiedziała szeptem "Błagam, nie rób tego". Odpowiedziałam jej, że przynajmniej jedna z nas musi sobie ułożyć życie miłosne i to na pewno nie będę ja. Otworzyłam Louisowi. Zauważył, że mam spuchnięte oczy i zaczął się mną przejmować. Nie chciałam mu mówić, więc po prostu mnie przytulił i powiedział, że wszystko będzie dobrze.
W tym momencie coś głośno trzasnęło, i zobaczyłam Caroline zarumienioną, a u Jej stóp leżało pęknięte pudełko po lodach, które znajdowały się na panelach.
-Lou, zajmij się teraz Car, a ja pójdę po jakąś ścierkę. - powiedziałam lekko chichocząc. - Ale nie mam pojęcia ile mi to zajmie... czy jakieś 10 minut wystarczy. - Lou przytaknął głową. - Dobra dzieciaczki, bawcie się grzecznie. - mrugnęłam do nich i wyszłam.
*Caroline*
-Po co przyszedłeś? - zapytałam lodowatym tonem.
-Przepraszam. Nie powinienem być taki nadopiekuńczy. Chciałem być dobrym, troskliwym kumplem. Ale nie wyszło... - spuścił głowę i wpatrywał się w... Moje nogi?! Ok... nie wnikajmy...
-Ja jeszcze nie znalazłam tej ścierki! - dobiegł Nas z łazienki głos Alice.
-Nie bądź taki sztywny. Ja też odrobinę za ostro zareagowałam... Chociaż nie. Po prostu nie możesz być moim starszym bratem. Do brata nie czuje się czegoś więcej poza przyjaźnią. - mówiłam spokojnie, ale ciągle podnosiłam głos. Nagle zauważyłam co niechcący powiedziałam. Spuściłam głowę
-Nie krzycz! Wiem, że nie mogę być two... Czekaj! Co? - zdziwił się, po czym uniósł mój podbródek, spojrzał mi głęboko w oczy i jego usta delikatnie musnęły moje. - Ja też czuję coś więcej. - dodał, po czym znów nasze usta zamknęły się w pocałunku.
-No więc widzę, że się spisaliście ... - usłyszałam głos Al, za moimi plecami. Odwróciłam głowę w jej stronę. - Nie przerywajcie sobie przeze mnie. - Chichocząc obróciła się w kierunku schodów i podskakując weszła na górę. Odwróciłam się z powrotem do Louisa, zaśmialiśmy się, a on znów mnie pocałował.
Mój ulubiony rozdział. Jak wspominałam ostatnio pisałam go z Car. Mam nadzieję, że się podoba. Teraz takie krótkie info. Ponieważ wyjeżdżam na 2 tygodnie nad morze i prawdopodobnie nie będę miała internetu, to nie będę w stanie dodać kolejnych rozdziałów. Przepraszam, ale don't worry nadrobię ;)
Dziękuję za czytanie i miłych wakacji ;*
niedziela, 30 czerwca 2013
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Rozdział 14.
*Alice*
Nadeszła sobota. Dzień mojej randki z Zaynem... a także randki Nialla z Demi. Muszę o nim zapomnieć. Dzisiejszy dzień poświęcam Zaynowi. Spojrzałam na zegarek, była godzina 14:30. Caroline już wyszła z Lou, więc nie miałam co robić. Postanowiłam wziąć długą, odprężającą kąpiel.
*Caroline*
Wybraliśmy się z Lou na spacer. Rozmawialiśmy. Wytłumaczyłam mu, co było między Alice a Niallem. Było jak za dawnych czasów... no nie tak dawnych. Było jak przed poznaniem Xaviera. Wszystko by było w porządku gdyby nie Xavier. Właśnie usłyszałam jego głos, dobiegał on zza jakiegoś budynku, który był w trakcie budowy. Chciałam tam podejść i tak zrobiłam. Okazało się, że Lou miał rację. Xavier ćpał. Nie chciałam w to uwierzyć ...
-Hej, kochanie. Słuchaj... myślę, że powinnaś poznać moich przyjaciół - powiedział - To Jake, Nick i moja prze świetna przyjaciółka koka. - mówił jakby przedstawiał mi swoją rodzinę i uśmiechał się szeroko.
-Xavier, ty ćpasz? - byłam i wstrząśnięta i zmieszana.
-Nom, bejb. - odpowiadał, jakby wszystko miał gdzieś.
-W takim razie musisz wybrać... ja albo dragi. - spojrzałam na Lou, który był zupełnie spokojny, a na twarzy malowała się duma, pewnie dlatego, że miał rację, oraz odrobinka strachu.
-Słonko... we trójkę było by zabawniej. - zaśmiał się a koledzy mu w tym wtórowali.
-Nie! Ja albo koka... Albo wybiorę za ciebie. Zrywam z tobą. - odparłam... nie, krzyknęłam wzburzona.
-Zerwiemy, gdy ja będę chciał. - powiedział i zaczął się do mnie dobierać. Wtedy zainterweniował Lou. Xavier dostał po ryju... znaczy się mordzie... znaczy się twarzy. Louis powiedział mu, żeby się do mnie nie zbliżał, bo tego pożałuje. Odeszliśmy.
-Mówiłem ci, że on ćpa! - odparł zmartwiony, ze wzrokiem "A nie mówiłem?!"
-Nie musisz mi tego wypominać. Źle zrobiłam ufając gościowi, łapię.
-Tak, ale gdybyś mnie posłuchała wcześniej, to ...
-To co? Przestałbyś się wtrącać w moje życie? Sama poradziłabym sobie z Xavierem. A ty jedynie pogarszasz sprawy! - wkurzyłam się trochę...
-Ale gdyby nie ja, to byś prawdopodobnie nigdy nie wiedziała o tym że on bierze. - analizował Lou.
-Daruj sobie... Jakoś nie mam ochoty z tobą gadać. Wracam do domu, a ty rób co chcesz. - obróciłam się na pięcie i odeszłam. Lou jeszcze zawołał za mną, a ja jednoznacznie zaprezentowałam mu urok mojego środkowego palca.
*Alice*
Założyłam na siebie <klik>. Zayn zabrał mnie do restauracji. Był czarujący i miły. Rozmawialiśmy i w ogóle. Ale ja myślami byłam gdzie indziej. Ciągle przed oczami miałam obraz twarzy Nialla. Obecnie wszystko co słyszałam zlewało się w zwykłe "bla bla bla". Uświadomiłam sobie, że nie chcę być z nikim oprócz Nialla. Przeprosiłam Zayna, powiedziałam, że lepiej by było, jeżeli nadal będziemy tylko przyjaciółmi. Zapytał dlaczego. Odpowiedziałam mu, że kocham kogoś innego i muszę do niego iść zanim będzie za późno. Nie zatrzymywał mnie, więc wyszłam. Biegłam w kierunku Nando's. Buty mnie troszeczkę uwierały, więc je zdjęłam. Czułam na sobie spojrzenia innych ludzi. Miałam to gdzieś. Jedyne czego teraz pragnęłam było kilka ulic stąd i nie zatrzymywałam się nawet na chwilkę. Dobiegłam do Nando's. Założyłam buty, nie chciałam wyglądać żałośnie. Weszłam do środka, szukając wzrokiem Nialla. Zauważyłam go, siedział z Demi przy stoliku, ale nie wyglądało na to, żeby coś między nimi się działo. Chciałam do nich podejść, ale chwila... oni się całowali?! Łzy ukradkiem spływały po moim policzku, czułam jak moje serce się łamie. Nie mogę, nie w miejscu publicznym. Wciąż płacząc, wyszłam z restauracji i pojechałam taksówką do domku.
Taki troszkę smutny, ale go kocham :) POWODY:
1. Alice w końcu przyznała, że czuje coś do Nialla
2. Caroline pokazała pazurr ;)
Następny rozdział pisałam z Car, więc będzie ciekawy. Dziękuję, dobranoc ;*
Nadeszła sobota. Dzień mojej randki z Zaynem... a także randki Nialla z Demi. Muszę o nim zapomnieć. Dzisiejszy dzień poświęcam Zaynowi. Spojrzałam na zegarek, była godzina 14:30. Caroline już wyszła z Lou, więc nie miałam co robić. Postanowiłam wziąć długą, odprężającą kąpiel.
*Caroline*
Wybraliśmy się z Lou na spacer. Rozmawialiśmy. Wytłumaczyłam mu, co było między Alice a Niallem. Było jak za dawnych czasów... no nie tak dawnych. Było jak przed poznaniem Xaviera. Wszystko by było w porządku gdyby nie Xavier. Właśnie usłyszałam jego głos, dobiegał on zza jakiegoś budynku, który był w trakcie budowy. Chciałam tam podejść i tak zrobiłam. Okazało się, że Lou miał rację. Xavier ćpał. Nie chciałam w to uwierzyć ...
-Hej, kochanie. Słuchaj... myślę, że powinnaś poznać moich przyjaciół - powiedział - To Jake, Nick i moja prze świetna przyjaciółka koka. - mówił jakby przedstawiał mi swoją rodzinę i uśmiechał się szeroko.
-Xavier, ty ćpasz? - byłam i wstrząśnięta i zmieszana.
-Nom, bejb. - odpowiadał, jakby wszystko miał gdzieś.
-W takim razie musisz wybrać... ja albo dragi. - spojrzałam na Lou, który był zupełnie spokojny, a na twarzy malowała się duma, pewnie dlatego, że miał rację, oraz odrobinka strachu.
-Słonko... we trójkę było by zabawniej. - zaśmiał się a koledzy mu w tym wtórowali.
-Nie! Ja albo koka... Albo wybiorę za ciebie. Zrywam z tobą. - odparłam... nie, krzyknęłam wzburzona.
-Zerwiemy, gdy ja będę chciał. - powiedział i zaczął się do mnie dobierać. Wtedy zainterweniował Lou. Xavier dostał po ryju... znaczy się mordzie... znaczy się twarzy. Louis powiedział mu, żeby się do mnie nie zbliżał, bo tego pożałuje. Odeszliśmy.
-Mówiłem ci, że on ćpa! - odparł zmartwiony, ze wzrokiem "A nie mówiłem?!"
-Nie musisz mi tego wypominać. Źle zrobiłam ufając gościowi, łapię.
-Tak, ale gdybyś mnie posłuchała wcześniej, to ...
-To co? Przestałbyś się wtrącać w moje życie? Sama poradziłabym sobie z Xavierem. A ty jedynie pogarszasz sprawy! - wkurzyłam się trochę...
-Ale gdyby nie ja, to byś prawdopodobnie nigdy nie wiedziała o tym że on bierze. - analizował Lou.
-Daruj sobie... Jakoś nie mam ochoty z tobą gadać. Wracam do domu, a ty rób co chcesz. - obróciłam się na pięcie i odeszłam. Lou jeszcze zawołał za mną, a ja jednoznacznie zaprezentowałam mu urok mojego środkowego palca.
*Alice*
Założyłam na siebie <klik>. Zayn zabrał mnie do restauracji. Był czarujący i miły. Rozmawialiśmy i w ogóle. Ale ja myślami byłam gdzie indziej. Ciągle przed oczami miałam obraz twarzy Nialla. Obecnie wszystko co słyszałam zlewało się w zwykłe "bla bla bla". Uświadomiłam sobie, że nie chcę być z nikim oprócz Nialla. Przeprosiłam Zayna, powiedziałam, że lepiej by było, jeżeli nadal będziemy tylko przyjaciółmi. Zapytał dlaczego. Odpowiedziałam mu, że kocham kogoś innego i muszę do niego iść zanim będzie za późno. Nie zatrzymywał mnie, więc wyszłam. Biegłam w kierunku Nando's. Buty mnie troszeczkę uwierały, więc je zdjęłam. Czułam na sobie spojrzenia innych ludzi. Miałam to gdzieś. Jedyne czego teraz pragnęłam było kilka ulic stąd i nie zatrzymywałam się nawet na chwilkę. Dobiegłam do Nando's. Założyłam buty, nie chciałam wyglądać żałośnie. Weszłam do środka, szukając wzrokiem Nialla. Zauważyłam go, siedział z Demi przy stoliku, ale nie wyglądało na to, żeby coś między nimi się działo. Chciałam do nich podejść, ale chwila... oni się całowali?! Łzy ukradkiem spływały po moim policzku, czułam jak moje serce się łamie. Nie mogę, nie w miejscu publicznym. Wciąż płacząc, wyszłam z restauracji i pojechałam taksówką do domku.
Taki troszkę smutny, ale go kocham :) POWODY:
1. Alice w końcu przyznała, że czuje coś do Nialla
2. Caroline pokazała pazurr ;)
Następny rozdział pisałam z Car, więc będzie ciekawy. Dziękuję, dobranoc ;*
środa, 19 czerwca 2013
Rozdział 13.
*Louis*
-Caroline! - zawołałem, gdy zauważyłem jej długie, brązowe włosy.
-Lou? Co się stało? - zapytała zdziwiona i nieco zmieszana. Potem dodała: - Widziałeś Xaviera? Nigdzie nie mogę go znaleźć.
-Ja go widziałem... - zacząłem.
-Gdzie? Może powinnam do niego iść...
-Posłuchaj mnie najpierw. Widziałem Xaviera za toaletą, gdzie był ze swoimi kolegami i... - złapałem głęboki oddech - ... i brał narkotyki.
-Co?! Lou, nie mam najmniejszej ochoty na twoje żarty. Daj mi spokój, proszę. - odparła, odwróciła się i powoli odeszła.
-Ale ... Caroline! - krzyknąłem, ale ona nawet nie zareagowała na dźwięk mojego głosu.
*Caroline*
Nie mogłam uwierzyć w to, co Lou mi powiedział. Nie wierzyłam, że jest zdolny do kłamstwa tylko dlatego, że nie polubił Xaviera. Moja złość była nie do opisania. Lecz jakiś głosik w mojej głowie mówił, że Louis ma rację, ale ignorowałam to. Teraz chciałam znaleźć tego Xaviera, którego poznałam w MSC, który zabrał mnie na przejażdżkę motorem i którego tak polubiłam... Moje nogi prowadziły mnie w kierunek ... toalet ?! Czyżby serce pozwalało dominować rozumowi? No trudno, sprawdzić nie zaszkodzi. Zobaczyłam tam kilka chłopaków. Chciałam wierzyć, że nie ma w nich Xaviera, ale coś mi nie pozwalało. Podeszłam do nich bliżej i ... odetchnęłam z ulgą. Wśród nich go nie było. Znalazłam go przy fontannie, był dla mnie miły, jak dawniej. W tym momencie zaczęłam czuć coś do Lou... to była nienawiść. Mimo radości, którą poczuła po znalezieniu mojego zielonookiego przystojniaka, jedyne co chciałam zrobić, to iść do domu.
W domu nie zaznałam spokoju. Przywlókł się Lou.
-O! Jesteś w domu... Czyli miałem rację! - powiedział na powitanie.
-Nie, nie miałeś racji. Nie wiem czemu, ale poszłam tam, gdzie mówiłeś i go nie było. Był przy fontannie jak się umówiliśmy. - mówiłam z frustracją w głosie-Ale jak to możliwe ... Może mi się przywidziało. Skoro był tam, gdzie twierdzisz... Wybacz. - odparł ze skruchą w głosie. Moje serce mówiło, by mu wybaczyć, ale rozum twierdził, że Lou jest świnią.
-Jasne, że ci wybaczę. - serce tym razem zdominowało rozum.
-Świetnie... co powiesz na to, abyśmy w sobotę gdzieś wyszli? - zapytał - Musisz spędzić trochę czasu z twoim świetnym przyjacielem.
-W sobotę umówiłam się z Xavierem... ale mogę odwołać. Tylko ten jeden raz. - uśmiechnęłam się do niego - Czy Alice może się z nami zabrać? Ostatnimi dniami ciągle siedzi w domu. - powiedziałam głośniej, aby Al usłyszała. Lou nie zdążył nic odpowiedzieć, bo w mgnieniu oka obok mnie stanęła Alice i zaczęła mówić.
-Jeżeli chcecie wiedzieć, to mam co robić w sobotę. Wybieram się na randkę z Zaynem, więc dzieciaczki mogą sobie wyjść same. - pierwsze zdanie wypowiedziała nerwowo, ale przy drugim zaczęła się uśmiechać i odeszła.
-To ona już nie chodzi z Niallem? - zmieszany chłopak spojrzał na mnie pytająco.
-Niall ci nie mówił? - chłopak pokiwał przecząco głową. - Długa historia... opowiem ci w sobotę. Do zobaczenia. - mówiłam zamykając drzwi.
-Do zobaczenia. - odparł zanim zamknęły się drzwi.
Ten rozdział bardzo mi się podoba ;) Mam nadzieję, że wam również. Nie będę się rozpisywać pod dzisiejszym postem, ale chcę tylko powiedzieć, że naprawdę dziękuję za czytanie. Oczywiście mam jedno pytanie : Jak myślicie, co się wydarzy?
-Caroline! - zawołałem, gdy zauważyłem jej długie, brązowe włosy.
-Lou? Co się stało? - zapytała zdziwiona i nieco zmieszana. Potem dodała: - Widziałeś Xaviera? Nigdzie nie mogę go znaleźć.
-Ja go widziałem... - zacząłem.
-Gdzie? Może powinnam do niego iść...
-Posłuchaj mnie najpierw. Widziałem Xaviera za toaletą, gdzie był ze swoimi kolegami i... - złapałem głęboki oddech - ... i brał narkotyki.
-Co?! Lou, nie mam najmniejszej ochoty na twoje żarty. Daj mi spokój, proszę. - odparła, odwróciła się i powoli odeszła.
-Ale ... Caroline! - krzyknąłem, ale ona nawet nie zareagowała na dźwięk mojego głosu.
*Caroline*
Nie mogłam uwierzyć w to, co Lou mi powiedział. Nie wierzyłam, że jest zdolny do kłamstwa tylko dlatego, że nie polubił Xaviera. Moja złość była nie do opisania. Lecz jakiś głosik w mojej głowie mówił, że Louis ma rację, ale ignorowałam to. Teraz chciałam znaleźć tego Xaviera, którego poznałam w MSC, który zabrał mnie na przejażdżkę motorem i którego tak polubiłam... Moje nogi prowadziły mnie w kierunek ... toalet ?! Czyżby serce pozwalało dominować rozumowi? No trudno, sprawdzić nie zaszkodzi. Zobaczyłam tam kilka chłopaków. Chciałam wierzyć, że nie ma w nich Xaviera, ale coś mi nie pozwalało. Podeszłam do nich bliżej i ... odetchnęłam z ulgą. Wśród nich go nie było. Znalazłam go przy fontannie, był dla mnie miły, jak dawniej. W tym momencie zaczęłam czuć coś do Lou... to była nienawiść. Mimo radości, którą poczuła po znalezieniu mojego zielonookiego przystojniaka, jedyne co chciałam zrobić, to iść do domu.
W domu nie zaznałam spokoju. Przywlókł się Lou.
-O! Jesteś w domu... Czyli miałem rację! - powiedział na powitanie.
-Nie, nie miałeś racji. Nie wiem czemu, ale poszłam tam, gdzie mówiłeś i go nie było. Był przy fontannie jak się umówiliśmy. - mówiłam z frustracją w głosie-Ale jak to możliwe ... Może mi się przywidziało. Skoro był tam, gdzie twierdzisz... Wybacz. - odparł ze skruchą w głosie. Moje serce mówiło, by mu wybaczyć, ale rozum twierdził, że Lou jest świnią.
-Jasne, że ci wybaczę. - serce tym razem zdominowało rozum.
-Świetnie... co powiesz na to, abyśmy w sobotę gdzieś wyszli? - zapytał - Musisz spędzić trochę czasu z twoim świetnym przyjacielem.
-W sobotę umówiłam się z Xavierem... ale mogę odwołać. Tylko ten jeden raz. - uśmiechnęłam się do niego - Czy Alice może się z nami zabrać? Ostatnimi dniami ciągle siedzi w domu. - powiedziałam głośniej, aby Al usłyszała. Lou nie zdążył nic odpowiedzieć, bo w mgnieniu oka obok mnie stanęła Alice i zaczęła mówić.
-Jeżeli chcecie wiedzieć, to mam co robić w sobotę. Wybieram się na randkę z Zaynem, więc dzieciaczki mogą sobie wyjść same. - pierwsze zdanie wypowiedziała nerwowo, ale przy drugim zaczęła się uśmiechać i odeszła.
-To ona już nie chodzi z Niallem? - zmieszany chłopak spojrzał na mnie pytająco.
-Niall ci nie mówił? - chłopak pokiwał przecząco głową. - Długa historia... opowiem ci w sobotę. Do zobaczenia. - mówiłam zamykając drzwi.
-Do zobaczenia. - odparł zanim zamknęły się drzwi.
Ten rozdział bardzo mi się podoba ;) Mam nadzieję, że wam również. Nie będę się rozpisywać pod dzisiejszym postem, ale chcę tylko powiedzieć, że naprawdę dziękuję za czytanie. Oczywiście mam jedno pytanie : Jak myślicie, co się wydarzy?
piątek, 14 czerwca 2013
Rozdział 12.
*Caroline*
Xavier zabrał mnie na jarmark. Świetnie się bawiliśmy. Obżeraliśmy się watą cukrową, popcornem i żelkami. Zauważyłam znajomą sylwetkę podchodzącą w naszą stronę. To był Louis.
-Cześć Car... - przywitał się smętnym głosem.
-Hej... - patrzyłam na niego zmieszana.
-Jestem Xavier, miło mi. - Xav przerwał ciszę i skierował dłoń w stronę Lou.
-Cała przyjemność po mojej stronie. - odparł i podał mu rękę.
-Xavier poznaj Louisa i na odwrót. - przedstawiłam ich sobie. - Co tu robisz? - zwróciłam się do Louisa
-Przyszedłem tu z Harrym... Miała być tu jakaś dziewczyna, którą chciał zobaczyć... czy coś. - tłumaczył. - A z jakiego powodu wy tu jesteście? - zapytał zaciekawiony.
-Randka. - odpowiedział Xavier i złapał mnie w talii. Ja natomiast pocałowałam go w policzek.
-Aha... no to nie będę wam przeszkadzać. Na razie. - powiedział i odszedł.
*Alice*
Siedziałam na kanapie z laptopem na kolanach i oglądałam "Jak stracić chłopaka w 10 dni". Nagle rozległo się głośne pukanie. Otworzyłam drzwi, stał w nich Niall.
-Hej... - przywitałam się z udawanym udawanym uśmiechem na twarzy.
-Udało się! - odparł wniebowzięty i zaczął mnie przytulać.
-Ale co się udało? - zapytałam zdziwiona.
-Umówiłem się z Demi na sobotę. Pójdziemy do Nandos - odpowiedział, gdy przestał mnie ściskać.
-Ale przecież dopiero co zerwaliśmy, znaczy się tak na niby, ale liczy się jako zerwanie. A ona już się do ciebie rwie?! - gadałam lekko oburzona - No wiesz... tak się nie powinno robić... - uspokoiłam się i ściszyłam głos.
-No i co z tego? Ja się cieszę. - mówił ciągle wesoły.
-Gratuluję... - rzekłam, starając się nie okazywać smutku.
-Umówiłem cię też z Zaynem... na sobotę. - spojrzał na mnie ze smajlem - Mówił, że wpadnie po ciebie o 18.
-No to się cieszę... - lekko się uśmiechnęłam i spojrzałam na Nialla.
-Dobra, to ja będę zmykał. Adios! - powiedział i poszedł. Zamknęłam drzwi i wróciłam do oglądania filmu, który jak nic w tytule przypominał moje życie.
*Caroline*
Xavier zaczął zachowywać się troszkę dziwnie. Był podenerwowany i trochę zazdrosny o Lou. Mówiłam mu, że nie ma po co, ale nie słuchał.
-Ja na chwilę pójdę się odlać czy coś zaraz wrócę. - powiedział.
-Jasne. Spotkamy się przy fontannie... - odparłam patrząc na niego nieco przestraszona.
-Tak, jasne. - rzekł i odszedł. Miałam złe przeczucie.
*Louis*
Nie chciało mi się wierzyć, że Caroline ma chłopaka... Najważniejsze, aby była szczęśliwa, wtedy ja też będę. Poszedłem szukać Harry'ego. Przechodząc obok toalet zauważyłem kilku facetów w tym chłopaka Car. Jak on miał na imię... Xavier? Mniejsza z tym. Przyglądałem mu się przez chwilę, coś mi się w nim nie podobało. Zbliżyłem się nieco, aby dostrzec co oni robią. Chwila... oni ćpają?! W tym momencie Xavier mnie zobaczył. Zaczął mi grozić, że mnie pobije jeżeli powiem o tym Caroline. Ba! Jeżeli się w ogóle do niej zbliżę. Już chciał spełnić swoją obietnicę, ale kilku chłopaków go przytrzymało i udało mi się zwiać. Jedyna myśl, która kłębiła mi się w głowie to : "Muszę o tym powiedzieć Car".
Po pierwsze: Przepraszam, że nie dodawałam rozdziału tak długo, ale musiałam się uczyć, bo poprawki ;) Mam nadzieję, że ten rozdział się spodoba.
Pytanko: Jak myślicie, co się stanie po tym jak Louis powie Car o tym co widział?
Xavier zabrał mnie na jarmark. Świetnie się bawiliśmy. Obżeraliśmy się watą cukrową, popcornem i żelkami. Zauważyłam znajomą sylwetkę podchodzącą w naszą stronę. To był Louis.
-Cześć Car... - przywitał się smętnym głosem.
-Hej... - patrzyłam na niego zmieszana.
-Jestem Xavier, miło mi. - Xav przerwał ciszę i skierował dłoń w stronę Lou.
-Cała przyjemność po mojej stronie. - odparł i podał mu rękę.
-Xavier poznaj Louisa i na odwrót. - przedstawiłam ich sobie. - Co tu robisz? - zwróciłam się do Louisa
-Przyszedłem tu z Harrym... Miała być tu jakaś dziewczyna, którą chciał zobaczyć... czy coś. - tłumaczył. - A z jakiego powodu wy tu jesteście? - zapytał zaciekawiony.
-Randka. - odpowiedział Xavier i złapał mnie w talii. Ja natomiast pocałowałam go w policzek.
-Aha... no to nie będę wam przeszkadzać. Na razie. - powiedział i odszedł.
*Alice*
Siedziałam na kanapie z laptopem na kolanach i oglądałam "Jak stracić chłopaka w 10 dni". Nagle rozległo się głośne pukanie. Otworzyłam drzwi, stał w nich Niall.
-Hej... - przywitałam się z udawanym udawanym uśmiechem na twarzy.
-Udało się! - odparł wniebowzięty i zaczął mnie przytulać.
-Ale co się udało? - zapytałam zdziwiona.
-Umówiłem się z Demi na sobotę. Pójdziemy do Nandos - odpowiedział, gdy przestał mnie ściskać.
-Ale przecież dopiero co zerwaliśmy, znaczy się tak na niby, ale liczy się jako zerwanie. A ona już się do ciebie rwie?! - gadałam lekko oburzona - No wiesz... tak się nie powinno robić... - uspokoiłam się i ściszyłam głos.
-No i co z tego? Ja się cieszę. - mówił ciągle wesoły.
-Gratuluję... - rzekłam, starając się nie okazywać smutku.
-Umówiłem cię też z Zaynem... na sobotę. - spojrzał na mnie ze smajlem - Mówił, że wpadnie po ciebie o 18.
-No to się cieszę... - lekko się uśmiechnęłam i spojrzałam na Nialla.
-Dobra, to ja będę zmykał. Adios! - powiedział i poszedł. Zamknęłam drzwi i wróciłam do oglądania filmu, który jak nic w tytule przypominał moje życie.
*Caroline*
Xavier zaczął zachowywać się troszkę dziwnie. Był podenerwowany i trochę zazdrosny o Lou. Mówiłam mu, że nie ma po co, ale nie słuchał.
-Ja na chwilę pójdę się odlać czy coś zaraz wrócę. - powiedział.
-Jasne. Spotkamy się przy fontannie... - odparłam patrząc na niego nieco przestraszona.
-Tak, jasne. - rzekł i odszedł. Miałam złe przeczucie.
*Louis*
Nie chciało mi się wierzyć, że Caroline ma chłopaka... Najważniejsze, aby była szczęśliwa, wtedy ja też będę. Poszedłem szukać Harry'ego. Przechodząc obok toalet zauważyłem kilku facetów w tym chłopaka Car. Jak on miał na imię... Xavier? Mniejsza z tym. Przyglądałem mu się przez chwilę, coś mi się w nim nie podobało. Zbliżyłem się nieco, aby dostrzec co oni robią. Chwila... oni ćpają?! W tym momencie Xavier mnie zobaczył. Zaczął mi grozić, że mnie pobije jeżeli powiem o tym Caroline. Ba! Jeżeli się w ogóle do niej zbliżę. Już chciał spełnić swoją obietnicę, ale kilku chłopaków go przytrzymało i udało mi się zwiać. Jedyna myśl, która kłębiła mi się w głowie to : "Muszę o tym powiedzieć Car".
Po pierwsze: Przepraszam, że nie dodawałam rozdziału tak długo, ale musiałam się uczyć, bo poprawki ;) Mam nadzieję, że ten rozdział się spodoba.
Pytanko: Jak myślicie, co się stanie po tym jak Louis powie Car o tym co widział?
niedziela, 2 czerwca 2013
Rozdział 11.
*Alice*
Nadszedł dzień mojej trzeciej, a zarazem ostatniej randki z Niallem. Dziś również randkę ma Car, tylko że ona idzie na prawdziwą... Opowiadała mi o Xavierze, sądzę, że to dobrze, że znalazła sobie kogoś. Wydaje mi się, że nic już nie czuje do Lou. Zapomniała o nim, po tym, gdy chciał (a przynajmniej tak jej się wydawało) ją pocałować, ale później spanikował i jedno wielkie gó... yyy... nic. Grunt, że jej się układa.
-Co mogę ubrać na moją randkę z Xavierem? - zapytała Caroline.
-We wszystkim ci ładnie, po prostu bądź sobą. - poradziłam jej.
-Tak, dobry pomysł...- uśmiechnęła się nerwowo. Chyba faktycznie się stresowała tą randką. - Już wiem co ubiorę. A ty idziesz w tym? - spojrzała na mnie nie okazując żadnych emocji.
-Nie podoba ci się? - spytałam smutno. Miałam na sobie <klik> i strasznie się mi podobał ten zestaw.
-Wyglądasz prześlicznie. - odparła z uśmiechem. - Dobra, idę na górę się przebrać. - mówiąc to, poczłapała na górę. Uwinęła się w miarę szybko. Ubrała <klik> i wyglądała w tym bardzo naturalnie. Wyglądała jak... Caroline. Miała jeszcze trochę czasu do randki, więc wzięła laptopa i poszła na górę. Chwilę później przyszedł Niall. Gdy wychodziliśmy usłyszałam głos Car : "Miłej randki... dzieciaczki." Zaśmiałam się i wyszliśmy.
-Jaki smak? - zapytał Niall, gdy staliśmy przy budce z lodami.
-Orzechowe. - odparłam uśmiechnięta. Na widok mojej porcji, pojawił mi się jeszcze większy banan na twarzy.
-Ja poproszę czekoladowe. - powiedział Niall do sprzedawcy. Po chwili wcinaliśmy nasze lody.
Przeszliśmy się do parku. Oczywiście byliśmy gdzieś niedaleko Demi, żeby mogła zobaczyć całą sytuację. Usiedliśmy na ławeczce.
-Na razie będziemy rozmawiać spokojnie. - mówiłam.
-Nie ma problemu, ale nie wiem co mam mówić. - Niall był nieco zdezorientowany.
-Cokolwiek, byle byś ruszał ustami. Teraz się zdenerwowałam... a ty próbujesz mnie uspokoić. - na bieżąco wymyślałam kolejne sytuacje. Nialler coś tam mamrotał. - Teraz cię obraziłam i ty też zaczynasz się złościć - mówiłam a chłopak posłusznie robił to o co prosiłam - Teraz głośno powiedz, że ze mną zrywasz, czy coś w ten deseń.
-Z nami koniec! - krzyknął Niall. Demi spojrzała w naszą stronę i przyglądała się nam przez dłuższą chwilkę. Ja pobiegłam gdzieś, udając, że płaczę. Zatrzymałam się gdzieś daleko, ale tak, abym zobaczyła, co się będzie działo.
Niall siedział sam w milczeniu przez dłuższy czas, czyli jakieś 5 minut. Przestawałam mieć nadzieję, że się uda. Ale chwileczkę... Demi właśnie do niego podeszła. Chwilę rozmawiali, Nialler się uśmiechnął, wstał odprowadził ją kawałeczek, a ona... na pożegnanie pocałowała go w policzek?! Przecież niecałe 20 minut temu widziała jak zrywa ze swoją dziewczyną! Nie żebym była zazdrosna czy coś... Ale tak się nie powinno postępować.
*Caroline*
-Gdzie idziemy? - zapytałam Xaviera.
-Niedaleko jest jarmark. Zawsze chodziłem tam z rodzicami i właśnie tam cię dziś zabieram. - odparł entuzjastycznie.
-Nie mogę się już doczekać. - powiedziałam wesoło i cmoknęłam go w policzek.
Taa - daaam ;D Skupiłam się dziś na trójkąciku... No i oto efekty.
Moje pytanie to: Wolicie Nialla z Alice czy Demi?
Tak przy okazji, dziękuję wam, za czytanie. Gdy zobaczyłam, jak w ciągu jednego dnia wzrosła mi liczba wyświetleń, moja reakcja była całkiem prosta :
Hahahaha ;p Naprawdę jestem wdzięczna i o ile podoba wam się to, co piszę, to jestem z tego powodu naprawdę szczęśliwa. Powiedziałabym że was kocham, ale chyba na to za wcześnie w naszym związku ;)
Jeszcze raz dziękuję, i postaram się wrzucać rozdziały częściej. <3
Nadszedł dzień mojej trzeciej, a zarazem ostatniej randki z Niallem. Dziś również randkę ma Car, tylko że ona idzie na prawdziwą... Opowiadała mi o Xavierze, sądzę, że to dobrze, że znalazła sobie kogoś. Wydaje mi się, że nic już nie czuje do Lou. Zapomniała o nim, po tym, gdy chciał (a przynajmniej tak jej się wydawało) ją pocałować, ale później spanikował i jedno wielkie gó... yyy... nic. Grunt, że jej się układa.
-Co mogę ubrać na moją randkę z Xavierem? - zapytała Caroline.
-We wszystkim ci ładnie, po prostu bądź sobą. - poradziłam jej.
-Tak, dobry pomysł...- uśmiechnęła się nerwowo. Chyba faktycznie się stresowała tą randką. - Już wiem co ubiorę. A ty idziesz w tym? - spojrzała na mnie nie okazując żadnych emocji.
-Nie podoba ci się? - spytałam smutno. Miałam na sobie <klik> i strasznie się mi podobał ten zestaw.
-Wyglądasz prześlicznie. - odparła z uśmiechem. - Dobra, idę na górę się przebrać. - mówiąc to, poczłapała na górę. Uwinęła się w miarę szybko. Ubrała <klik> i wyglądała w tym bardzo naturalnie. Wyglądała jak... Caroline. Miała jeszcze trochę czasu do randki, więc wzięła laptopa i poszła na górę. Chwilę później przyszedł Niall. Gdy wychodziliśmy usłyszałam głos Car : "Miłej randki... dzieciaczki." Zaśmiałam się i wyszliśmy.
-Jaki smak? - zapytał Niall, gdy staliśmy przy budce z lodami.
-Orzechowe. - odparłam uśmiechnięta. Na widok mojej porcji, pojawił mi się jeszcze większy banan na twarzy.
-Ja poproszę czekoladowe. - powiedział Niall do sprzedawcy. Po chwili wcinaliśmy nasze lody.
Przeszliśmy się do parku. Oczywiście byliśmy gdzieś niedaleko Demi, żeby mogła zobaczyć całą sytuację. Usiedliśmy na ławeczce.
-Na razie będziemy rozmawiać spokojnie. - mówiłam.
-Nie ma problemu, ale nie wiem co mam mówić. - Niall był nieco zdezorientowany.
-Cokolwiek, byle byś ruszał ustami. Teraz się zdenerwowałam... a ty próbujesz mnie uspokoić. - na bieżąco wymyślałam kolejne sytuacje. Nialler coś tam mamrotał. - Teraz cię obraziłam i ty też zaczynasz się złościć - mówiłam a chłopak posłusznie robił to o co prosiłam - Teraz głośno powiedz, że ze mną zrywasz, czy coś w ten deseń.
-Z nami koniec! - krzyknął Niall. Demi spojrzała w naszą stronę i przyglądała się nam przez dłuższą chwilkę. Ja pobiegłam gdzieś, udając, że płaczę. Zatrzymałam się gdzieś daleko, ale tak, abym zobaczyła, co się będzie działo.
Niall siedział sam w milczeniu przez dłuższy czas, czyli jakieś 5 minut. Przestawałam mieć nadzieję, że się uda. Ale chwileczkę... Demi właśnie do niego podeszła. Chwilę rozmawiali, Nialler się uśmiechnął, wstał odprowadził ją kawałeczek, a ona... na pożegnanie pocałowała go w policzek?! Przecież niecałe 20 minut temu widziała jak zrywa ze swoją dziewczyną! Nie żebym była zazdrosna czy coś... Ale tak się nie powinno postępować.
*Caroline*
-Gdzie idziemy? - zapytałam Xaviera.
-Niedaleko jest jarmark. Zawsze chodziłem tam z rodzicami i właśnie tam cię dziś zabieram. - odparł entuzjastycznie.
-Nie mogę się już doczekać. - powiedziałam wesoło i cmoknęłam go w policzek.
Taa - daaam ;D Skupiłam się dziś na trójkąciku... No i oto efekty.
Moje pytanie to: Wolicie Nialla z Alice czy Demi?
Tak przy okazji, dziękuję wam, za czytanie. Gdy zobaczyłam, jak w ciągu jednego dnia wzrosła mi liczba wyświetleń, moja reakcja była całkiem prosta :
Hahahaha ;p Naprawdę jestem wdzięczna i o ile podoba wam się to, co piszę, to jestem z tego powodu naprawdę szczęśliwa. Powiedziałabym że was kocham, ale chyba na to za wcześnie w naszym związku ;)
Jeszcze raz dziękuję, i postaram się wrzucać rozdziały częściej. <3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)