*Alice*
Wcześnie rano, bo o 8:00, wstałam. Zeszłam na dół, do kuchni, aby upichcić śniadanko. Caroline jeszcze spała, więc mogłam pochwalić się moimi umiejętnościami kulinarnymi. Postanowiłam zrobić omlety. Przypaliłam ze dwa, trzy... ewentualnie wszystkie. "Chrzanić to" pomyślałam. Wzięłam dwie bułki i przekroiłam je na pół. Nawaliłam na nie dużo Nutelli i zrobiłam kawę. Chciałam zawołać Car na śniadanie, ale już zeszła na dół.
-Mmm... zrobiłaś śniadanko. - powiedziała lekko zaspana Caroline.
-Tak! Zrobiłam bułeczki z nutellą! - rzekłam wesoło.
-Chyba nutellę z bułeczkami! - zaśmiała się. - Czekaj... czy ja tu czuję omlety?
-Co? Nie... chyba ci się wydaje. - odparłam i uśmiechnęłam się do niej.
Zjadłyśmy smaczne śniadanko. Następnie ja poszłam na górę przygotowywać się na moją "randkę" z Niallem. Wzięłam krótki prysznic,umyłam zęby i związałam włosy w niedbałego kucyka. Włożyłam na siebie wzorzystą, fioletową sukienkę bez ramiączek, która sięgała mi do kolan i założyłam jasno-brązowe sandałki, nim spostrzegłam, była godzina 11. Usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę! - krzyknęłam i zeszłam na dół. Otworzyłam drzwi. Stał w nich zadziwiająco przystojny Niall.
-Miałaś przynajmniej ładnie wyglądać... - odparł
-Dzięki, dziewczyny kochają komplementy. - odpowiedziałam sarkastycznie - Caroline! Wychodzę, miłego dnia. - krzyknęłam wychodząc.
-Wzajemnie! - usłyszałam odpowiedź Car.
-Ruszajmy więc. - spojrzałam na Nialla z uśmiechem.
-Ruszajmy. - odwzajemnił smajl.
Udaliśmy się do parku. Spacerowaliśmy, rozmawialiśmy, szukaliśmy tajemniczej dziewczyny Nialla. Nagle zatrzymaliśmy się i Nialler wskazał palcem na jakąś dziewczynę.
-To ona. - szepnął.
-Która? -rozglądałam się chwilę, aż mój wzrok przykuła znajoma twarz. - Co?! Demi Lovato?! To jest ta dziewczyna która ci się podoba?! - krzyknęłam
-Ciszej. Taa... no tak jakby... znaczy się tak. To ona. - powtórzył - Jakiś problem?
-I to duży! Nienawidzę dziewczyny! Ukradła mi rolę. - mówiłam nieco ściszonym głosem.
-Co? Jaka rolę? - dopytywał się chłopak.
-Gdy spędzałam wakacje w Ameryce, ubiegałam się o rolę Mitchie w "Camp Rock'u". Po przesłuchaniu, powiedzieli, że z przyjemnością mnie zatrudnią, ale w ostatniej chwili pojawiła się Demi i ona zagrała w filmie. Od tamtego czasu się nie znosimy. - opowiedziałam mu.
-Nie wiedziałem. Przykro mi. Ale z drugiej strony, gdybyś dostała rolę nie poznałabyś nas. - tłumaczył mi Niall
-Fakt... - uśmiechnęłam się do niego - Ale nie mogę tego zrobić... Wybacz Niall, nie dam rady.
-Alice, proszę, to dla mnie bardzo ważne. Zrobię co tylko będziesz chciała... - odparł desperacko.
-Dobrze... - spojrzałam na jego twarz, gdzie natychmiast pojawił się uśmiech - Ale pod jednym warunkiem...
-Cokolwiek będziesz chciała. - spojrzał na mnie pytająco - Więc?
-Chciałabym, abyś załatwił mi randkę z ... Zaynem. - powiedziałam nie odrywając wzroku od jego twarzy.
-Z Zaynem? - zapytał.
-Tak... no wiesz on mi się trochę podoba... - zaczęłam się tłumaczyć
-To wszystko wyjaśnia... No, zobaczę co da się zrobić. - odparł.
-Dzięki, dzięki! Jesteś niesamowity. A teraz, chciałabym ci powiedzieć, że skoro Demi mnie nie znosi, to będzie jeszcze bardziej zazdrosna, co sprawi, że będzie chciała jakoś zwrócić twoją uwagę i reszta sama się ułoży. - mówiłam z szatańskim uśmiechem. - Teraz musimy przejść obok niej.
Szliśmy w stronę Demi, a ja ciągle dawałam Niallowi porady i mówiłam mu co ma robić.
-Teraz zaśmiej się i pocałuj mnie w policzek. - powiedziałam gdy Demi zwróciła wzrok w naszą stronę, a Niall posłusznie wykonał polecenie. Chwilę później podeszłą do nas Demi.
-Cześć, Niall... - uśmiechnęła się - O, i witaj, Alice - odparła z przekąsem
-Demi. - rzekłam z wymuszonym uśmiechem na twarzy - Miło cię znów widzieć.
-Ciebie również - odpowiedziała równie mało entuzjastycznie. - Więc, co tu robicie? - zapytała wesoło, kierując wzrok na Nialla
-Po prostu sobie spacerujemy... Muszę spędzać czas ze swoją dziewczyną. - gadał jakby był urodzonym aktorem.
-Alice, jest twoją dziewczyną? - spytała zakłopotana Demi.
-Tak, spotykamy się od niedawna. - mówiąc to pocałowałam chłopaka w policzek - Nialler, możemy już stąd iść, proszę. Więcej ciekawych rzeczy możemy robić w domu. - Słysząc to zdanie Niall wydawał się krztusić powietrzem, ale posłusznie oddalił się ze mną. Po pięciu sekundach odwróciłam głowę by spojrzeć na Demi. Na jej twarzy widać było dużo, dużo zazdrości.
Więc, mam wielką nadzieję, że osobom czytającym bloga, podoba się opowiadanie. Z przykrością oznajmiam, że mam zamiar was szantażować. Chciałabym, aby każda osoba, która czyta mojego bloga napisała komentarz pod tym postem. Do pewnego czasu, mam zamiar zaprzestać moją aktywność, więc nie będzie kolejnych rozdziałów. I mam ogromną prośbę do tych, którym podobają się moje 'wypociny' ;D Byłabym naprawdę wdzięczna, gdybyście polecili mojego bloga swoim znajomym. Tyle ;) Do następnego razu ;)
sobota, 15 grudnia 2012
Rozdział 6.
*Alice*
Weszłam do domu, gdzie czekała na mnie Car.
-Co tak długo robiłaś z Niallerem? - zapytała świdrując mnie wzrokiem.
-Gadaliśmy... - odpowiedziałam unikając jej spojrzenia.
-Ahaa... - odparła z niedowierzaniem - A o czym gadaliście? - kontynuowała.
-O niczym... ważnym - podniosłam głowę i popatrzyłam na Caroline, która kierowała w moją stronę spojrzenie pod tytułem "Wiem, że kłamiesz..." - A co, prowadzisz śledztwo? - zapytałam, aby się odczepiła.
-Tak... mam kilka ciekawych dowodów. Po pierwsze: zawsze sobie dokuczcie, a przecież wiesz, że kto się czubi, ten się lubi. Po drugie: dziś byliście dla siebie mili, co jest dość podejrzane. Po trzecie: Po powrocie zniknęłaś gdzieś z Niallem na 10 minut. Wiele się może zdarzyć w 10 minut... if you know what i mean... - Mówiąc to spojrzała na mnie w sposób jednoznaczny.
-Fuuj! - krzyknęłam - Ale... skoro nalegasz... tak, chodzę z Niallem. - powiedziałam i znów odwróciłam wzrok.
-Serio? Więc zapomniałaś o Zaynie? - zapytała zdziwiona.
-Powiem ci prawdę, ale obiecaj, że nie powiesz nikomu. - powiedziałam, z naciskiem na ostatnie słowo.
-Obiecuję. - po tych słowach, zrobiłyśmy taki maleńki rytualik łapania się za kostkę.
-Więc... Niallowi podoba się jakaś dziewczyna i on wie, że jej też się podoba. Poprosił mnie o radę...- Caroline mi przerwała.
-Dlaczego ciebie? Mógł zapytać mnie. - odparła.
-Dzięki... - rzuciłam jej pogardliwe spojrzenie. - No więc, zapytał, co może zrobić, aby ta laska go zauważyła.Powiedziałam mu, że nic tak nie działa, jak zazdrość. Zaproponowałam, żeby znalazł sobie dziewczynę na niby...
-To jest najgłupszy pomysł jaki kiedykolwiek słyszałam! - przerwała mi Car.
-Jak nie chcesz, to nie muszę opowiadać... - powiedziałam nieco wkurzona.
-Sorry, kontynuuj.
-On wtedy zaproponował mi, żebym ja była tą jego dziewczyna na niby. Z początku chciałam się nie zgodzić, no ale ustąpiłam. - skończyłam jej opowiadać
-To zupełnie do ciebie nie podobne... - odparła Car - powinnaś zażądać czegoś w zamian bo inaczej to chyba nie jesteś ty ... - zaczęła się zastanawiać i ględzić o tym, że kosmici mnie podmienili z moim klonem,czy coś w tym guście.
-Ale ja mam zamiar zażądać czegoś w zamian... -odparłam z szatańskim uśmieszkiem.
-Pomyślmy... on w zamian musi załatwić ci randkę z ....
-...z Zaynem - dokończyłam za nią.
*Niall*
Wchodząc do domu, myślałem o Alice. Nie wierzyłem, że bezinteresownie będzie chciała mi pomóc. To do niej nie podobne... rozmyślenia przerwał mi głos Harrego:
-Gdzie tak zniknęliście z Alice? - zapytał
-Chcieliśmy pobyć chwilę sami. - odparłem
-A to dlaczego? - zapytał Liam
-Czyżbyście byli razem? - dodał Lou.
-Nie... - odparłem ze spuszczoną głową, nawet nie zdążyłem wziąć oddechu gdy powiedziałem z uśmiechem - Tak. Jesteśmy razem.
Wszyscy byli wyraźnie szczęśliwi, ale Zayn był trochę... zdezorientowany, co wydawało się być bardzo dziwne. Uwierzyli mi, i dobrze... przynajmniej tak twierdzi Alice.
Dziś pojawi się także Rozdział 7, a wraz z nim krótka informacja. Mam nadzieję, że ten się podoba ;)
Weszłam do domu, gdzie czekała na mnie Car.
-Co tak długo robiłaś z Niallerem? - zapytała świdrując mnie wzrokiem.
-Gadaliśmy... - odpowiedziałam unikając jej spojrzenia.
-Ahaa... - odparła z niedowierzaniem - A o czym gadaliście? - kontynuowała.
-O niczym... ważnym - podniosłam głowę i popatrzyłam na Caroline, która kierowała w moją stronę spojrzenie pod tytułem "Wiem, że kłamiesz..." - A co, prowadzisz śledztwo? - zapytałam, aby się odczepiła.
-Tak... mam kilka ciekawych dowodów. Po pierwsze: zawsze sobie dokuczcie, a przecież wiesz, że kto się czubi, ten się lubi. Po drugie: dziś byliście dla siebie mili, co jest dość podejrzane. Po trzecie: Po powrocie zniknęłaś gdzieś z Niallem na 10 minut. Wiele się może zdarzyć w 10 minut... if you know what i mean... - Mówiąc to spojrzała na mnie w sposób jednoznaczny.
-Fuuj! - krzyknęłam - Ale... skoro nalegasz... tak, chodzę z Niallem. - powiedziałam i znów odwróciłam wzrok.
-Serio? Więc zapomniałaś o Zaynie? - zapytała zdziwiona.
-Powiem ci prawdę, ale obiecaj, że nie powiesz nikomu. - powiedziałam, z naciskiem na ostatnie słowo.
-Obiecuję. - po tych słowach, zrobiłyśmy taki maleńki rytualik łapania się za kostkę.
-Więc... Niallowi podoba się jakaś dziewczyna i on wie, że jej też się podoba. Poprosił mnie o radę...- Caroline mi przerwała.
-Dlaczego ciebie? Mógł zapytać mnie. - odparła.
-Dzięki... - rzuciłam jej pogardliwe spojrzenie. - No więc, zapytał, co może zrobić, aby ta laska go zauważyła.Powiedziałam mu, że nic tak nie działa, jak zazdrość. Zaproponowałam, żeby znalazł sobie dziewczynę na niby...
-To jest najgłupszy pomysł jaki kiedykolwiek słyszałam! - przerwała mi Car.
-Jak nie chcesz, to nie muszę opowiadać... - powiedziałam nieco wkurzona.
-Sorry, kontynuuj.
-On wtedy zaproponował mi, żebym ja była tą jego dziewczyna na niby. Z początku chciałam się nie zgodzić, no ale ustąpiłam. - skończyłam jej opowiadać
-To zupełnie do ciebie nie podobne... - odparła Car - powinnaś zażądać czegoś w zamian bo inaczej to chyba nie jesteś ty ... - zaczęła się zastanawiać i ględzić o tym, że kosmici mnie podmienili z moim klonem,czy coś w tym guście.
-Ale ja mam zamiar zażądać czegoś w zamian... -odparłam z szatańskim uśmieszkiem.
-Pomyślmy... on w zamian musi załatwić ci randkę z ....
-...z Zaynem - dokończyłam za nią.
*Niall*
Wchodząc do domu, myślałem o Alice. Nie wierzyłem, że bezinteresownie będzie chciała mi pomóc. To do niej nie podobne... rozmyślenia przerwał mi głos Harrego:
-Gdzie tak zniknęliście z Alice? - zapytał
-Chcieliśmy pobyć chwilę sami. - odparłem
-A to dlaczego? - zapytał Liam
-Czyżbyście byli razem? - dodał Lou.
-Nie... - odparłem ze spuszczoną głową, nawet nie zdążyłem wziąć oddechu gdy powiedziałem z uśmiechem - Tak. Jesteśmy razem.
Wszyscy byli wyraźnie szczęśliwi, ale Zayn był trochę... zdezorientowany, co wydawało się być bardzo dziwne. Uwierzyli mi, i dobrze... przynajmniej tak twierdzi Alice.
Dziś pojawi się także Rozdział 7, a wraz z nim krótka informacja. Mam nadzieję, że ten się podoba ;)
poniedziałek, 3 grudnia 2012
Rozdział 5.
*Alice*
W wesołym miasteczku spędziliśmy może nawet 3 godziny. Lou stwierdził, że jest głodny i chce iść gdzieś na pizzę czy coś. My też byliśmy głodni, więc jednogłośnie się zgodziliśmy. Niall zaproponował Nando's.
-Fajnie tu ... - powiedziała Car.
-... i smacznie. - dodałam. Jadałam tu kilka razy.
-Co podać? - podszedł do nas kelner
-To co zwykle, dla wszystkich - powiedział Niall.
-Już się robi. - odparł kelner wychodząc.
-"To co zwykle"? Czyli? - zapytałam.
-Zobaczysz - powiedział z uśmiechem.
-Więc ... -zaczęłam.
-Zdania nie zaczyna się od "więc" - przerwała mi Caroline.
-A cicho bądź! - uciszyłam ją. - Danielle jak tam? - zapytałam.
-Ogólnie dobrze. - odpowiedziała.
-Mówisz tak samo jak ja... - odparłam i zaśmiałam się lekko.
-W jakim sensie? - zapytała z ciekawości.
-Zawsze odpowiadam że "ogólnie jest dobrze" - powiedziałam. - Nie sądzę, żeby nie było dobrze ...- zaczęłam się tłumaczyć - Po prostu nie jestem zbyt wylewna w słowach. - dokończyłam.
-Ale się ośmieszyłam przed Zaynem - szepnęłam do Car
-Nieprawda... - odpowiedziała szeptem -No może troszkę...
Rzuciłam jej pogardliwe spojrzenie, a ona odpowiedziała głupawym uśmieszkiem.
-O, jedzenie już idzie! - odparł Niall.
Na stole pojawiło się osiem talerzy. Na każdym była pierś z kurczaka, ziemniaczki puree i sosik. Dodatkowo każdy dostał talerzyk z surówką. (Aż mi ślinka pociekła...) W mgnieniu oka wszamaliśmy żarełko. Przez cały czas wpatrywałam się w Zayna jak w obrazek. Zapłaciliśmy jak grzeczne dzieci i wyszliśmy. Przespacerowaliśmy się do samochodów i wróciliśmy do domu. Tym razem w składzie: Liam, Dani, Hazza i Lou oraz ja, Car, Zayn i Niall. Kolana miałam jak z waty... Całą drogę podśpiewywaliśmy sobie jakieś klasyki a ja... wciąż wpatrywałam się w Zayna jak w obrazek. Gdy wróciliśmy Niall chciał ze mną pilnie porozmawiać "w cztery oczy".
-Alice, potrzebuję twojej pomocy...- zaczął - No, bo ty jesteś dziewczyną... -kontynuował
-Łaał spostrzegawczy jesteś - przerwałam mu
-Ciiii - wydał z siebie dźwięk, który ma na celu uciszenie osoby z którą się rozmawia. -Jest taka dziewczyna, która mi się podoba i wiem że ja jej też, i...
-Uuu. Nialler się zakochał. Tralalalalala. - podśpiewywałam, chcąc mu dogryźć.
-Tak, tak. Zamknij się już. Mogłabyś mi poradzić, co moge zrobić, żeby się mną bardziej zainteresowała?
-Słuchaj, nic tak nie działa na dziewczynę, jak zazdrość. Pokaż sie z inną dziewczyną, udawaj, że z nią chodzisz przez dłuższy okres czasu... a rezultaty pojawią się szybciej niż się spodziewasz- poradziłam mu.
-Świetnie... a kto może być moją dziewczyną na niby? -zapytał
-Ty się już tym martw, no ale będziesz musiał udawać nawet przy chłopakach, że jesteście razem, jak oni uwierzą to ta laska też -tłumaczyłam.
-Dobraa... powiedzmy że rozumiem. Al, może ty będziesz tą ... ten tego moją dziewczyną?
-Co?! Ciebie do reszty po... grzało?! Po pierwsze : Fuj. , a po drugie : Fuj. - krzyknęłam oburzona - Wybacz... - przeprosiłam. To nie było zbyt miłe.
-No właśnie : Fuj., w ten sposób ani ty, ani ja nie będziemy mogli się w sobie zakochać czy coś. Z inną dziewczyną to może nie zadziałać... Please... - Niall zrobił słodkie oczka.
-No dobra. - powiedziałam. Mimo tego, że nie zawsze się dogadujemy, to wciąż jest moim przyjacielem... a przyjaciołom się pomaga.
-Dzięki, jesteś boska! - ucieszył się i mnie przytulił - Robisz coś jutro?
-Nie, czemu pytasz? - zapytałam zdziwiona
-No bo wiem, gdzie ona jutro będzie i przypadkiem możemy się znaleźć w tym samym miejscu. - tłumaczył
-Spoko, whatever. - powiedziałam obojętnie.
-Dobra. To jutro wpadnę około 11. I chłopaki i Car muszą myśleć, że jesteśmy razem. - ciągle nawijał, i nawijał.
-Yhy, jasne... - powiedziałam, tak na "odczep się"
-Jeszcze raz dzięki. - Powiedział i każde z nas poszło w swoją stronę.
Więc... znów rozdział nie w terminie. Ale mam kilka ważnych informejszyn.
1. Payzer is back biczesss !
No i właściwie tyle ;D Znów mi się nie podoba to, co napisałam.... Ale mojej kochanej przyjaciółce się podobało, więc postanowiłam, że dodam. No to... enjoy ;)
W wesołym miasteczku spędziliśmy może nawet 3 godziny. Lou stwierdził, że jest głodny i chce iść gdzieś na pizzę czy coś. My też byliśmy głodni, więc jednogłośnie się zgodziliśmy. Niall zaproponował Nando's.
-Fajnie tu ... - powiedziała Car.
-... i smacznie. - dodałam. Jadałam tu kilka razy.
-Co podać? - podszedł do nas kelner
-To co zwykle, dla wszystkich - powiedział Niall.
-Już się robi. - odparł kelner wychodząc.
-"To co zwykle"? Czyli? - zapytałam.
-Zobaczysz - powiedział z uśmiechem.
-Więc ... -zaczęłam.
-Zdania nie zaczyna się od "więc" - przerwała mi Caroline.
-A cicho bądź! - uciszyłam ją. - Danielle jak tam? - zapytałam.
-Ogólnie dobrze. - odpowiedziała.
-Mówisz tak samo jak ja... - odparłam i zaśmiałam się lekko.
-W jakim sensie? - zapytała z ciekawości.
-Zawsze odpowiadam że "ogólnie jest dobrze" - powiedziałam. - Nie sądzę, żeby nie było dobrze ...- zaczęłam się tłumaczyć - Po prostu nie jestem zbyt wylewna w słowach. - dokończyłam.
-Ale się ośmieszyłam przed Zaynem - szepnęłam do Car
-Nieprawda... - odpowiedziała szeptem -No może troszkę...
Rzuciłam jej pogardliwe spojrzenie, a ona odpowiedziała głupawym uśmieszkiem.
-O, jedzenie już idzie! - odparł Niall.
Na stole pojawiło się osiem talerzy. Na każdym była pierś z kurczaka, ziemniaczki puree i sosik. Dodatkowo każdy dostał talerzyk z surówką. (Aż mi ślinka pociekła...) W mgnieniu oka wszamaliśmy żarełko. Przez cały czas wpatrywałam się w Zayna jak w obrazek. Zapłaciliśmy jak grzeczne dzieci i wyszliśmy. Przespacerowaliśmy się do samochodów i wróciliśmy do domu. Tym razem w składzie: Liam, Dani, Hazza i Lou oraz ja, Car, Zayn i Niall. Kolana miałam jak z waty... Całą drogę podśpiewywaliśmy sobie jakieś klasyki a ja... wciąż wpatrywałam się w Zayna jak w obrazek. Gdy wróciliśmy Niall chciał ze mną pilnie porozmawiać "w cztery oczy".
-Alice, potrzebuję twojej pomocy...- zaczął - No, bo ty jesteś dziewczyną... -kontynuował
-Łaał spostrzegawczy jesteś - przerwałam mu
-Ciiii - wydał z siebie dźwięk, który ma na celu uciszenie osoby z którą się rozmawia. -Jest taka dziewczyna, która mi się podoba i wiem że ja jej też, i...
-Uuu. Nialler się zakochał. Tralalalalala. - podśpiewywałam, chcąc mu dogryźć.
-Tak, tak. Zamknij się już. Mogłabyś mi poradzić, co moge zrobić, żeby się mną bardziej zainteresowała?
-Słuchaj, nic tak nie działa na dziewczynę, jak zazdrość. Pokaż sie z inną dziewczyną, udawaj, że z nią chodzisz przez dłuższy okres czasu... a rezultaty pojawią się szybciej niż się spodziewasz- poradziłam mu.
-Świetnie... a kto może być moją dziewczyną na niby? -zapytał
-Ty się już tym martw, no ale będziesz musiał udawać nawet przy chłopakach, że jesteście razem, jak oni uwierzą to ta laska też -tłumaczyłam.
-Dobraa... powiedzmy że rozumiem. Al, może ty będziesz tą ... ten tego moją dziewczyną?
-Co?! Ciebie do reszty po... grzało?! Po pierwsze : Fuj. , a po drugie : Fuj. - krzyknęłam oburzona - Wybacz... - przeprosiłam. To nie było zbyt miłe.
-No właśnie : Fuj., w ten sposób ani ty, ani ja nie będziemy mogli się w sobie zakochać czy coś. Z inną dziewczyną to może nie zadziałać... Please... - Niall zrobił słodkie oczka.
-No dobra. - powiedziałam. Mimo tego, że nie zawsze się dogadujemy, to wciąż jest moim przyjacielem... a przyjaciołom się pomaga.
-Dzięki, jesteś boska! - ucieszył się i mnie przytulił - Robisz coś jutro?
-Nie, czemu pytasz? - zapytałam zdziwiona
-No bo wiem, gdzie ona jutro będzie i przypadkiem możemy się znaleźć w tym samym miejscu. - tłumaczył
-Spoko, whatever. - powiedziałam obojętnie.
-Dobra. To jutro wpadnę około 11. I chłopaki i Car muszą myśleć, że jesteśmy razem. - ciągle nawijał, i nawijał.
-Yhy, jasne... - powiedziałam, tak na "odczep się"
-Jeszcze raz dzięki. - Powiedział i każde z nas poszło w swoją stronę.
Więc... znów rozdział nie w terminie. Ale mam kilka ważnych informejszyn.
1. Payzer is back biczesss !
No i właściwie tyle ;D Znów mi się nie podoba to, co napisałam.... Ale mojej kochanej przyjaciółce się podobało, więc postanowiłam, że dodam. No to... enjoy ;)
sobota, 24 listopada 2012
Rozdział 4.
*Alice*
-Zayn, pomóż Al nieść tą torbę - rozkazała Caroline.
-Jasne, jasne - powiedział Zayn podnosząc torbę z moimi rzeczami.
-No więc. - zaczął Louis - Wracamy do domciu! - powiedział pieszczotliwie.
-Lou, nie jestem szczeniakiem. Możesz mówić normalnie. - powiedziałam sarkastycznie.
Wymieniliśmy spojrzenia i zaśmialiśmy się lekko. Wyszliśmy z sali. Pożegnałam się z pielęgniarkami, które się mną opiekowały i wyszłam z budynku szpitalnego. Wsiedliśmy do siedmioosobowego samochodu. W podróży podśpiewywaliśmy sobie różne piosenki i szybko dotarliśmy do domu. Mój bagaż został eskortowany do środka i bezczelnie rzucony na podłogę przez Nialla.
-Dobra chłopaki, jestem wam wdzięczna, ale jeżeli nie macie nic przeciwko, chciałybyśmy zostać same i zrobić sobie taki babski wieczór. -powiedziałam, starając się ich nie urazić.
-Taa, a może my chcieliśmy tu z wami posiedzieć? - powiedział Hazza.
-Ale to babski wieczór... -wtrąciła Caroline.
-No, a znasz moją siostrę bliźniaczkę Harriettę?? - zapytał składając usta w dzióbek i prostując ręką włosy.
-Taa, coś mi mówi, że Harrietta będzie wolała posiedzieć z chłopcami, więc papa. - powiedziałam, gdy wypraszałam chłopców z domu. Następnie zwróciłam się do Car -Zaczynajmy dżamprę!!
Car roześmiała się i podeszła do półki, na której znajdowały się nasze składanki. Wygrzebała płytę z podpisem "LAME" i włączyła ją. Zaczęłyśmy tańczyć jak szalone, skakać po kanapie, aż trudno to ubrać w słowa. Gdy już się zmęczyłyśmy (co nastąpiło w miarę szybko) postanowiłyśmy zrobić deser lodowy i obejrzeć sobie jakieś durne romansidła (nie obrażając przy tym "Titanica", gdyż ten dramat romantyczny, jest najlepsiejszym romansem w historii i nikt nie może się nie zgodzić, bo naślę Hazzę ;D) następnie udać się do śpiworów i poplotkować troszeczkę o chłopcach, nie tylko tych z 1D. Stwierdziłam, że Car i Lou muszą coś zrobić z faktem że mają się ku sobie (tak,tak ja to widzę), za to ona powiedziała , że zrobi coś aby Zayn się mną zainteresował. Rozmawiałyśmy tak, lecz w pewnym momencie Car zasnęła, a biorąc pod uwagę to, że ma mocny sen, postanowiłam jej narysować kocie wąsy na twarzy moją kredką do oczu. Okazało się, że nad ranem, gdy ja słodko drzemałam, Car zachciało się pić i poszła do kuchni. A że po drodze mamy lustro, to zobaczyła, co jej na twarzy zmajstrowałam. Musiała się zemścić i markerem narysowała mi męskie wąsy i okulary takie jak u Harrego Pottera.
-Wstawaj śpiochu!! - obudził mnie rano głos Louisa.
-Spadaj Lou! - odpowiedziałam przewracając się na drugi bok.
-Kanapka!! - krzyknęła Caroline i wszyscy rzucili się prosto na mnie (ja chyba miałam być chlebkiem ;D)
-Dobra, dobra. Już wstaję. - powiedziałam z kwaśną miną na twarzy, po czym wstałam i skierowałam się w stronę łazienki. Zamknęłam drzwi, spojrzałam w lustro i dostałam mini-zawału gdy zobaczyłam co Car wymalowała mi na twarzy. Przemyłam twarz wodą raz i zauważyłam, że jest pomazana zmywalnym markerem. Gdy udało mi się zmyć "makijaż" umyłam zęby, przebrałam się w bokserkę w paski i jasne jeansy, przygotowałam sobie także moje czerwone conversy. Rozczesałam włosy, związałam je w warkocza i mogłam wrócić do towarzystwa. Harry, Zayn i Lou rozsiadli się na kanapie i grali na PlayStation, Niall grzebał nam w lodówce a Liam uciął sobie pogawędkę z Car.
-To co będziemy dzisiaj robić? - skierowałam pytanie do Caroline.
-Pójdźmy do wesołego miasteczka! Proszę, proszę, proszęęu... - odpowiedziała niczym małe dziecko.
-Chętnie. Pamiętasz jak kiedyś byłyśmy w wesołym miasteczku i śmiałyśmy się jak opętane przez cały czas? -zaczęłam wspominać.
-Tak, miałyśmy wtedy po 13 lat. Było świetnie. - odparła przyjaciółka.
-Chcielibyście z nami pójść? - tym razem skierowałam pytanie do chłopców.
-Jasne! - odpowiedzieli chórem
-Liam jak chcesz, to zaproś Danielle. Będzie nam bardzo miło. - zachęciłam chłopaka.
-Napiszę do niej... może się dołączy. - odpowiedział . Po czym wyjął komórkę i wstukał kilka słówek i wysłał SMS-a do Dani. Odpowiedź przyszła szybko. - Zgodziła się, zaraz tu będzie.
-Świetnie! - powiedziała Car. Na Danielle nie czekaliśmy długo. Po jej przybyciu udaliśmy się do samochodów. W jednym Liam, Dani, Niall i Zayn. w drugim ja, Car, Hazza i Lou. No i ruszyliśmy ku zachodzącemu... khem... znaczy się ku wesołemu miasteczku.
Mam nadzieję, że moje opowiadanie się podoba ;D Koniec taki trochę głupiutki. Zdaję sobie sprawę, że Danielle i Liam zerwali, ale jestem "Payzer Shipper" więc u mnie są razem i to się nie zmieni. Koniec kropka. Amen.
-Zayn, pomóż Al nieść tą torbę - rozkazała Caroline.
-Jasne, jasne - powiedział Zayn podnosząc torbę z moimi rzeczami.
-No więc. - zaczął Louis - Wracamy do domciu! - powiedział pieszczotliwie.
-Lou, nie jestem szczeniakiem. Możesz mówić normalnie. - powiedziałam sarkastycznie.
Wymieniliśmy spojrzenia i zaśmialiśmy się lekko. Wyszliśmy z sali. Pożegnałam się z pielęgniarkami, które się mną opiekowały i wyszłam z budynku szpitalnego. Wsiedliśmy do siedmioosobowego samochodu. W podróży podśpiewywaliśmy sobie różne piosenki i szybko dotarliśmy do domu. Mój bagaż został eskortowany do środka i bezczelnie rzucony na podłogę przez Nialla.
-Dobra chłopaki, jestem wam wdzięczna, ale jeżeli nie macie nic przeciwko, chciałybyśmy zostać same i zrobić sobie taki babski wieczór. -powiedziałam, starając się ich nie urazić.
-Taa, a może my chcieliśmy tu z wami posiedzieć? - powiedział Hazza.
-Ale to babski wieczór... -wtrąciła Caroline.
-No, a znasz moją siostrę bliźniaczkę Harriettę?? - zapytał składając usta w dzióbek i prostując ręką włosy.
-Taa, coś mi mówi, że Harrietta będzie wolała posiedzieć z chłopcami, więc papa. - powiedziałam, gdy wypraszałam chłopców z domu. Następnie zwróciłam się do Car -Zaczynajmy dżamprę!!
Car roześmiała się i podeszła do półki, na której znajdowały się nasze składanki. Wygrzebała płytę z podpisem "LAME" i włączyła ją. Zaczęłyśmy tańczyć jak szalone, skakać po kanapie, aż trudno to ubrać w słowa. Gdy już się zmęczyłyśmy (co nastąpiło w miarę szybko) postanowiłyśmy zrobić deser lodowy i obejrzeć sobie jakieś durne romansidła (nie obrażając przy tym "Titanica", gdyż ten dramat romantyczny, jest najlepsiejszym romansem w historii i nikt nie może się nie zgodzić, bo naślę Hazzę ;D) następnie udać się do śpiworów i poplotkować troszeczkę o chłopcach, nie tylko tych z 1D. Stwierdziłam, że Car i Lou muszą coś zrobić z faktem że mają się ku sobie (tak,tak ja to widzę), za to ona powiedziała , że zrobi coś aby Zayn się mną zainteresował. Rozmawiałyśmy tak, lecz w pewnym momencie Car zasnęła, a biorąc pod uwagę to, że ma mocny sen, postanowiłam jej narysować kocie wąsy na twarzy moją kredką do oczu. Okazało się, że nad ranem, gdy ja słodko drzemałam, Car zachciało się pić i poszła do kuchni. A że po drodze mamy lustro, to zobaczyła, co jej na twarzy zmajstrowałam. Musiała się zemścić i markerem narysowała mi męskie wąsy i okulary takie jak u Harrego Pottera.
-Wstawaj śpiochu!! - obudził mnie rano głos Louisa.
-Spadaj Lou! - odpowiedziałam przewracając się na drugi bok.
-Kanapka!! - krzyknęła Caroline i wszyscy rzucili się prosto na mnie (ja chyba miałam być chlebkiem ;D)
-Dobra, dobra. Już wstaję. - powiedziałam z kwaśną miną na twarzy, po czym wstałam i skierowałam się w stronę łazienki. Zamknęłam drzwi, spojrzałam w lustro i dostałam mini-zawału gdy zobaczyłam co Car wymalowała mi na twarzy. Przemyłam twarz wodą raz i zauważyłam, że jest pomazana zmywalnym markerem. Gdy udało mi się zmyć "makijaż" umyłam zęby, przebrałam się w bokserkę w paski i jasne jeansy, przygotowałam sobie także moje czerwone conversy. Rozczesałam włosy, związałam je w warkocza i mogłam wrócić do towarzystwa. Harry, Zayn i Lou rozsiadli się na kanapie i grali na PlayStation, Niall grzebał nam w lodówce a Liam uciął sobie pogawędkę z Car.
-To co będziemy dzisiaj robić? - skierowałam pytanie do Caroline.
-Pójdźmy do wesołego miasteczka! Proszę, proszę, proszęęu... - odpowiedziała niczym małe dziecko.
-Chętnie. Pamiętasz jak kiedyś byłyśmy w wesołym miasteczku i śmiałyśmy się jak opętane przez cały czas? -zaczęłam wspominać.
-Tak, miałyśmy wtedy po 13 lat. Było świetnie. - odparła przyjaciółka.
-Chcielibyście z nami pójść? - tym razem skierowałam pytanie do chłopców.
-Jasne! - odpowiedzieli chórem
-Liam jak chcesz, to zaproś Danielle. Będzie nam bardzo miło. - zachęciłam chłopaka.
-Napiszę do niej... może się dołączy. - odpowiedział . Po czym wyjął komórkę i wstukał kilka słówek i wysłał SMS-a do Dani. Odpowiedź przyszła szybko. - Zgodziła się, zaraz tu będzie.
-Świetnie! - powiedziała Car. Na Danielle nie czekaliśmy długo. Po jej przybyciu udaliśmy się do samochodów. W jednym Liam, Dani, Niall i Zayn. w drugim ja, Car, Hazza i Lou. No i ruszyliśmy ku zachodzącemu... khem... znaczy się ku wesołemu miasteczku.
Mam nadzieję, że moje opowiadanie się podoba ;D Koniec taki trochę głupiutki. Zdaję sobie sprawę, że Danielle i Liam zerwali, ale jestem "Payzer Shipper" więc u mnie są razem i to się nie zmieni. Koniec kropka. Amen.
niedziela, 18 listopada 2012
Rozdział 3.
*Alice*
Goniło mnie. To coś mnie goniło! Ilekroć próbowałam biec, czułam, że drętwieją mi nogi, a za każdym razem gdy chciałam zawołać o pomoc - odbierano mi mowę. Czułam się bezsilna. Było coraz bliżej. Niedaleko spostrzegłam Angie, patrzącą się na mnie z bananem na twarzy. Machałam, błagając o pomoc, lecz ona była obojętna. Uśmiechnęła się anielsko i wskazała palcem jakieś miejsce za mną. Obróciłam się, byłam przerażona i ... obudziłam się.
-Śnił ci się koszmar słoneczko? - zapytała ciepło pielęgniarka.
Kiwnęłam twierdząco głową. - Od kiedy tu jestem śnią mi się same koszmary - odparłam. W szpitalu byłam już trzeci tydzień. Codziennie przychodziła Carolinie, Ange starała się przychodzić często, moi rodzice rozmawiali ze mną przez skype, a chłopcy odwiedzali mnie gdy mieli wolna chwilę.
-Napewno humor ci się poprawi, gdy coś zjesz. A zaraz przyjdzie twoja koleżanka, więc nie będzie ci się nudzić.
-Tak ma pani rację. - wydusiłam
-Dobrze , więc ty wcinaj, a ja wrócę później. Smacznego! - odparła wesoło , po czym wyszła.
Zabrałam się za jedzenie. Ktokolwiek widział jak jem, na pewno pomyślał, że głodzono mnie przez przynajmniej tydzień. Chwilę później do sali weszła Car, niosąc pod pachą nie wielkie pudełko.
-Hej! Jak się czujesz? - zapytała z troską w głosie.
-Hej. Czuję się świetnie. Zastanawia mnie, kiedy będę mogła wrócić do domu. -odpowiedziałam. - Od kiedy tu jestem śnią mi się koszmary - dodałam smutno.
-Nie martw się, za niedługo cię wypiszą. Jeżeli w jakiś sposób cię to rozweseli, mogę się dowiedzieć, kiedy to "niedługo" będzie - odparła z nutką humoru.
-Tak byłabym wdzięczna.
-Dobra, no to zaraz wracam. - rzekła wychodząc.
Jest świetną przyjaciółką. Nie mam pojęcia co bym bez niej zrobiła. Car, mimo tego , że nie pamiętałam jej tak dobrze jak Angie, przejmuje się mną bardziej niż ktokolwiek. Mówi mi wszystko, nawet najwredniejsze rzeczy, które kiedyś sobie robiłyśmy. Miałam w niej nie przyjaciółkę, lecz siostrę.
-Rozmawiałam z lekarzem, najprawdopodobniej wypiszą cię za 3 dni. - głos Caroline przerwał moje rozmyślanie.
-Yaay! W końcu! Pierwszą rzeczą którą zrobię, będzie ubranie się w te głupie ciuszki, które kupiłyśmy jakieś 2 miesiące temu i tańczenie w nich do jakiejś lamerskiej piosenki, tak jak robiłyśmy na każdym nocowaniu. Potem obejrzymy sobie tonę filmów i będziemy się napychać niezdrowym żarciem. No a później ... - zagalopowałam się gdy Car mi przerwała.
-Czekaj! Nie mówiłam ci o naszych tradycjach związanych z nocowaniami, a tym bardziej o ciuchach które kupiłyśmy 2 miesiące temu!! Czy to znaczy, że wróciła ci pamięć? - zapytała.
-Pamiętam większość rzeczy, najmniej o chłopcach. Ale wciąż, jakiś postęp... - odparłam nieco podekscytowana.
-Jakiś?! Żartujesz sobie? To jest mega postęp! - wrzasnęła i zaczęła mnie dusić... znaczy się przytulać.
-Car! - wydusiłam - Dusisz mnie!
-Przepraszam, no ale nie dziw się. Jestem szczęśliwa. Poczekaj chwilę, pójdę gdzieś zadzwonić. - rzekła.
-Gdzieś? Czyżby do pana Louisa? - powiedziałam sugerując więcej niż było potrzeba. Car chwyciła poduszkę leżącą na fotelu, a następnie cisnęła ją w mnie, a ja nie przestawałam się śmiać. Caroline wyszła.
*Caroline*
Alice zawsze tak mówi, gdy chodzi o chłopaka, który choć trochę mi się podoba. To trochę wkurzające, ale taka już jest. Grzebałam w torebce, w celu znalezienia telefonu. Jak na złość, gdy czegoś potrzebuję, nie mogę tego znaleźć. Znalazłam go, od razu wystukałam numer .
-Louis? - krzyknęłam do słuchawki
-Tak, Caroline. Mogłabyś mówić ciszej? - usłyszałam jego głos
-Jasne, sorry. Nie zgadniesz co się stało! -zaczęłam i nie dałam mu nawet dojść do słowa -Al wróciła pamięć! -krzyknęłam - Znaczy się : Al wróciła pamięć! -powiedziałam tym razem szepcząc.
-Cieszę się. Powiem chłopakom, zaraz przyjedziemy!- powiedział wesolutko
-Jest jeden problem, Alice nie pamięta wszystkiego. Właściwie wszystko oprócz was. Właściwie, pamięta was, ale najmniej. - tłumaczyłam
-Nic nie szkodzi. I tak przyjedziemy. -odparł Lou.
-Okay, powiem Al, na pewno się ucieszy. Bye. - powiedziałam i się rozłączyłam.
Zmierzałam w kierunku sali.
*Alice*
Car wróciła i obwieściła , że odwiedzą mnie chłopcy. Rozmawiałyśmy później tak przez 20 minut, gdy chłopcy weszli do sali. Bawiliśmy się świetnie, przez jakieś 3 godziny, później pojechali do domu, razem z Caroline. Czułam się jak najszczęśliwsza osoba pod słońcem.
Ten rozdział jakoś mi nie wyszedł ;/ A ja zapominam dodawać ich w terminie, choć i tak pewnie tylko maKAROn ;* je czyta ;D Ale jestem jej wdzięczna za to. Kocham cię normalnie ;D
Goniło mnie. To coś mnie goniło! Ilekroć próbowałam biec, czułam, że drętwieją mi nogi, a za każdym razem gdy chciałam zawołać o pomoc - odbierano mi mowę. Czułam się bezsilna. Było coraz bliżej. Niedaleko spostrzegłam Angie, patrzącą się na mnie z bananem na twarzy. Machałam, błagając o pomoc, lecz ona była obojętna. Uśmiechnęła się anielsko i wskazała palcem jakieś miejsce za mną. Obróciłam się, byłam przerażona i ... obudziłam się.
-Śnił ci się koszmar słoneczko? - zapytała ciepło pielęgniarka.
Kiwnęłam twierdząco głową. - Od kiedy tu jestem śnią mi się same koszmary - odparłam. W szpitalu byłam już trzeci tydzień. Codziennie przychodziła Carolinie, Ange starała się przychodzić często, moi rodzice rozmawiali ze mną przez skype, a chłopcy odwiedzali mnie gdy mieli wolna chwilę.
-Napewno humor ci się poprawi, gdy coś zjesz. A zaraz przyjdzie twoja koleżanka, więc nie będzie ci się nudzić.
-Tak ma pani rację. - wydusiłam
-Dobrze , więc ty wcinaj, a ja wrócę później. Smacznego! - odparła wesoło , po czym wyszła.
Zabrałam się za jedzenie. Ktokolwiek widział jak jem, na pewno pomyślał, że głodzono mnie przez przynajmniej tydzień. Chwilę później do sali weszła Car, niosąc pod pachą nie wielkie pudełko.
-Hej! Jak się czujesz? - zapytała z troską w głosie.
-Hej. Czuję się świetnie. Zastanawia mnie, kiedy będę mogła wrócić do domu. -odpowiedziałam. - Od kiedy tu jestem śnią mi się koszmary - dodałam smutno.
-Nie martw się, za niedługo cię wypiszą. Jeżeli w jakiś sposób cię to rozweseli, mogę się dowiedzieć, kiedy to "niedługo" będzie - odparła z nutką humoru.
-Tak byłabym wdzięczna.
-Dobra, no to zaraz wracam. - rzekła wychodząc.
Jest świetną przyjaciółką. Nie mam pojęcia co bym bez niej zrobiła. Car, mimo tego , że nie pamiętałam jej tak dobrze jak Angie, przejmuje się mną bardziej niż ktokolwiek. Mówi mi wszystko, nawet najwredniejsze rzeczy, które kiedyś sobie robiłyśmy. Miałam w niej nie przyjaciółkę, lecz siostrę.
-Rozmawiałam z lekarzem, najprawdopodobniej wypiszą cię za 3 dni. - głos Caroline przerwał moje rozmyślanie.
-Yaay! W końcu! Pierwszą rzeczą którą zrobię, będzie ubranie się w te głupie ciuszki, które kupiłyśmy jakieś 2 miesiące temu i tańczenie w nich do jakiejś lamerskiej piosenki, tak jak robiłyśmy na każdym nocowaniu. Potem obejrzymy sobie tonę filmów i będziemy się napychać niezdrowym żarciem. No a później ... - zagalopowałam się gdy Car mi przerwała.
-Czekaj! Nie mówiłam ci o naszych tradycjach związanych z nocowaniami, a tym bardziej o ciuchach które kupiłyśmy 2 miesiące temu!! Czy to znaczy, że wróciła ci pamięć? - zapytała.
-Pamiętam większość rzeczy, najmniej o chłopcach. Ale wciąż, jakiś postęp... - odparłam nieco podekscytowana.
-Jakiś?! Żartujesz sobie? To jest mega postęp! - wrzasnęła i zaczęła mnie dusić... znaczy się przytulać.
-Car! - wydusiłam - Dusisz mnie!
-Przepraszam, no ale nie dziw się. Jestem szczęśliwa. Poczekaj chwilę, pójdę gdzieś zadzwonić. - rzekła.
-Gdzieś? Czyżby do pana Louisa? - powiedziałam sugerując więcej niż było potrzeba. Car chwyciła poduszkę leżącą na fotelu, a następnie cisnęła ją w mnie, a ja nie przestawałam się śmiać. Caroline wyszła.
*Caroline*
Alice zawsze tak mówi, gdy chodzi o chłopaka, który choć trochę mi się podoba. To trochę wkurzające, ale taka już jest. Grzebałam w torebce, w celu znalezienia telefonu. Jak na złość, gdy czegoś potrzebuję, nie mogę tego znaleźć. Znalazłam go, od razu wystukałam numer .
-Louis? - krzyknęłam do słuchawki
-Tak, Caroline. Mogłabyś mówić ciszej? - usłyszałam jego głos
-Jasne, sorry. Nie zgadniesz co się stało! -zaczęłam i nie dałam mu nawet dojść do słowa -Al wróciła pamięć! -krzyknęłam - Znaczy się : Al wróciła pamięć! -powiedziałam tym razem szepcząc.
-Cieszę się. Powiem chłopakom, zaraz przyjedziemy!- powiedział wesolutko
-Jest jeden problem, Alice nie pamięta wszystkiego. Właściwie wszystko oprócz was. Właściwie, pamięta was, ale najmniej. - tłumaczyłam
-Nic nie szkodzi. I tak przyjedziemy. -odparł Lou.
-Okay, powiem Al, na pewno się ucieszy. Bye. - powiedziałam i się rozłączyłam.
Zmierzałam w kierunku sali.
*Alice*
Car wróciła i obwieściła , że odwiedzą mnie chłopcy. Rozmawiałyśmy później tak przez 20 minut, gdy chłopcy weszli do sali. Bawiliśmy się świetnie, przez jakieś 3 godziny, później pojechali do domu, razem z Caroline. Czułam się jak najszczęśliwsza osoba pod słońcem.
Ten rozdział jakoś mi nie wyszedł ;/ A ja zapominam dodawać ich w terminie, choć i tak pewnie tylko maKAROn ;* je czyta ;D Ale jestem jej wdzięczna za to. Kocham cię normalnie ;D
niedziela, 11 listopada 2012
Rozdział 2.
*Alice*
Otworzyłam oczy. Znajdowałam się w jasnym pomieszczeniu. Zobaczyłam siedem znajomych mi twarzy.
-Gdzie jestem? - zapytałam Angie.
- W szpitalu słońce. - powiedziała pielęgniarka - Miałaś wypadek, potrącił cię samochód.
-Byłam z Angie na spacerze, prawda?
-Tak, jestem tu. - odpowiedziała wymieniona. - Wszyscy jesteśmy.
-Wszyscy?-spojrzałam na Nią zdziwiona.
-Ja, Caroline i chłopaki. Strasznie się o Ciebie martwiliśmy!!! Na szczęście nic Ci nie jest. Nie masz pojęcia...-zaczęła tłumaczyć.
-Ekhm... Angie? Kim są "Caroline i chłopaki"? - spytałam zdezorientowana.
-Pacjentka ma zanik pamięci - wtrąciła pielęgniarka. - Ale nie jest to stała amnezja, po pewnym czasie na pewno wszystko sobie przypomni. Na razie pamięta osoby , które były z nią na kilka chwil przed wypadkiem.
-Nie pamiętasz nas? - zapytała Caroline z niedowierzaniem.
Spojrzałam na wszystkich po kolei. - Niestety ...
Z jej oczu popłynęły łzy. Car wybiegła z sali. Za nią pobiegł Louis.
*Caroline*
Poczułam zapach jego perfum. Przytulił mnie. Nie przestawałam płakać, byłam na prawdę zraniona.
-Przyjaźnimy się od zawsze, a teraz ona o mnie zapomniała . - rzekłam łamiącym się głosem.
-Hej, nie martw się. - spojrzał na mnie Lou. - Pielęgniarka powiedziała, że nie jest to stała amnezja. Na pewno sobie ciebie przypomni.
Za wszelką cenę starał się mnie pocieszyć. Delikatnie pocałował mnie w czoło, pomógł mi wstać i wrócilismy na salę.
*Alice*
Weszli na salę. Zauważyłam, że twarz Caroline rozpromieniła się. Poczułam taką jakby radość z tego powodu, wiedziałam, że musi być dla mnie kimś bardzo ważnym.
-Kim tak właściwie dla mnie jesteś?- zapytałam, uśmiechając się do niej ciepło.
-Przyjaźnimy się od dziecka. - zaczęła smętnie - Gdy byłyśmy w przedszkolu, jakiś chłopczyk mi dokuczał, wtedy podeszłaś i walnęłaś mu z liścia... - roześmiała się dziewczyna. - Od tamtego czasu jesteśmy nierozłączne. Razem przeżywałyśmy nasze pierwsze miłości, pocałunki. Byłyśmy ... mam nadzieję , że wciąż jesteśmy, jak siostry. - dokończyła.
- Na pewno tak będzie, gdy przypomnę sobie coś więcej. - uśmiechnęłam się przyjaźnie. - Masz może jakieś zdjęcia, na których jesteśmy obie? - zapytałam z nadzieją w głosie.
-Tak, mam kilka na telefonie. - wyjęła z kieszeni telefon i zaczęła coś wyszukiwać. Podała mi iPhona.
Było tam mnóstwo naszych zdjęć. Kilka z wycieczki w góry, kilkanaście z koncertu, kilkadziesiąt zrobionych dla żartów, nie zabrakło też wspólnych zdjęć z "chłopakami"
-To jeszcze nic, więcej mamy w domu. - odparła
-My razem mieszkamy? - zapytałam zdziwiona. - Naprawdę musimy być jak siostry. - uśmiechnęłam się do Caroline , która odwzajemniła smajla.
- O tobie już coś wiem... - spojrzałam na Car. - Ale o "chłopakach" praktycznie niczego. - odparłam. - Więc, może każdy mi się przedstawi i coś powie o sobie i naszych relacjach. - zaproponowiałam.
-Ja jestem Harry, lubię ... - zaciął się wysoki chłopak z burzą loków. - spędzać czas z moimi przyjaciółmi, a ty jesteś jedną z nich. - Uśmiechnął się i zauważyłam jego cudne dołeczki.
-Ja mam na imię Liam, chętnie surfuję i tak jak Hazza, lubię przebywać z moimi przyjaciółmi. My też jesteśmy przyjaciółmi - odparł przystojny chłopak .
-A ja nazywam się Zayn. Często mówię "VAS HAPPENIN", przyjaźnimy się. - rzekł wysoki brunet z brązowymi oczami.
-Czyli wszyscy jesteśmy przyjaciółmi- zapytałam chłopców, którzy pokiwali twierdząco głowami. Wskazałam brązowowłosego chłopaka z bluzką w paski - A ty ?
-Louis. Lubię marchewki i Harrego - odpowiedział uśmiechnięty i rozśmieszył wszystkich.
Ostatni wypowiedział się blondyn.
-Jestem Niall,jestem Irlandczykiem i lubię jeść. A my jesteśmy przyjaciółmi, ale często sobie dokuczamy ... - odparł
- A więc miło mi was wszystkich poznać ... po raz drugi. - Dodałam lekko zdezorientowana.
Do sali wparowała pielęgniarka i oznajmiła wszystkim, że godziny odwiedzin się skończyły i goście muszą wyjść. Pożegnaliśmy się serdecznie, Car wychodząc powiedziała, że jutro też wpadną. Było mi trochę smutno, że muszą już iść. Zmęczona położyłam się spać, czekając z niecierpliwością na następną wizytę.
Przepraszam, że nie dodałam rozdziału wczoraj, ale nie miałam zbytnio dostępu do komputera. Wiem, że ten rozdział zbyt udany nie jest, ale da się czytać, prawda? Cieszę się, że znajdą się osoby, które czytają moje amatorskie opowiadania, jestem wam wdzięczna.
Otworzyłam oczy. Znajdowałam się w jasnym pomieszczeniu. Zobaczyłam siedem znajomych mi twarzy.
-Gdzie jestem? - zapytałam Angie.
- W szpitalu słońce. - powiedziała pielęgniarka - Miałaś wypadek, potrącił cię samochód.
-Byłam z Angie na spacerze, prawda?
-Tak, jestem tu. - odpowiedziała wymieniona. - Wszyscy jesteśmy.
-Wszyscy?-spojrzałam na Nią zdziwiona.
-Ja, Caroline i chłopaki. Strasznie się o Ciebie martwiliśmy!!! Na szczęście nic Ci nie jest. Nie masz pojęcia...-zaczęła tłumaczyć.
-Ekhm... Angie? Kim są "Caroline i chłopaki"? - spytałam zdezorientowana.
-Pacjentka ma zanik pamięci - wtrąciła pielęgniarka. - Ale nie jest to stała amnezja, po pewnym czasie na pewno wszystko sobie przypomni. Na razie pamięta osoby , które były z nią na kilka chwil przed wypadkiem.
-Nie pamiętasz nas? - zapytała Caroline z niedowierzaniem.
Spojrzałam na wszystkich po kolei. - Niestety ...
Z jej oczu popłynęły łzy. Car wybiegła z sali. Za nią pobiegł Louis.
*Caroline*
Poczułam zapach jego perfum. Przytulił mnie. Nie przestawałam płakać, byłam na prawdę zraniona.
-Przyjaźnimy się od zawsze, a teraz ona o mnie zapomniała . - rzekłam łamiącym się głosem.
-Hej, nie martw się. - spojrzał na mnie Lou. - Pielęgniarka powiedziała, że nie jest to stała amnezja. Na pewno sobie ciebie przypomni.
Za wszelką cenę starał się mnie pocieszyć. Delikatnie pocałował mnie w czoło, pomógł mi wstać i wrócilismy na salę.
*Alice*
Weszli na salę. Zauważyłam, że twarz Caroline rozpromieniła się. Poczułam taką jakby radość z tego powodu, wiedziałam, że musi być dla mnie kimś bardzo ważnym.
-Kim tak właściwie dla mnie jesteś?- zapytałam, uśmiechając się do niej ciepło.
-Przyjaźnimy się od dziecka. - zaczęła smętnie - Gdy byłyśmy w przedszkolu, jakiś chłopczyk mi dokuczał, wtedy podeszłaś i walnęłaś mu z liścia... - roześmiała się dziewczyna. - Od tamtego czasu jesteśmy nierozłączne. Razem przeżywałyśmy nasze pierwsze miłości, pocałunki. Byłyśmy ... mam nadzieję , że wciąż jesteśmy, jak siostry. - dokończyła.
- Na pewno tak będzie, gdy przypomnę sobie coś więcej. - uśmiechnęłam się przyjaźnie. - Masz może jakieś zdjęcia, na których jesteśmy obie? - zapytałam z nadzieją w głosie.
-Tak, mam kilka na telefonie. - wyjęła z kieszeni telefon i zaczęła coś wyszukiwać. Podała mi iPhona.
Było tam mnóstwo naszych zdjęć. Kilka z wycieczki w góry, kilkanaście z koncertu, kilkadziesiąt zrobionych dla żartów, nie zabrakło też wspólnych zdjęć z "chłopakami"
-To jeszcze nic, więcej mamy w domu. - odparła
-My razem mieszkamy? - zapytałam zdziwiona. - Naprawdę musimy być jak siostry. - uśmiechnęłam się do Caroline , która odwzajemniła smajla.
- O tobie już coś wiem... - spojrzałam na Car. - Ale o "chłopakach" praktycznie niczego. - odparłam. - Więc, może każdy mi się przedstawi i coś powie o sobie i naszych relacjach. - zaproponowiałam.
-Ja jestem Harry, lubię ... - zaciął się wysoki chłopak z burzą loków. - spędzać czas z moimi przyjaciółmi, a ty jesteś jedną z nich. - Uśmiechnął się i zauważyłam jego cudne dołeczki.
-Ja mam na imię Liam, chętnie surfuję i tak jak Hazza, lubię przebywać z moimi przyjaciółmi. My też jesteśmy przyjaciółmi - odparł przystojny chłopak .
-A ja nazywam się Zayn. Często mówię "VAS HAPPENIN", przyjaźnimy się. - rzekł wysoki brunet z brązowymi oczami.
-Czyli wszyscy jesteśmy przyjaciółmi- zapytałam chłopców, którzy pokiwali twierdząco głowami. Wskazałam brązowowłosego chłopaka z bluzką w paski - A ty ?
-Louis. Lubię marchewki i Harrego - odpowiedział uśmiechnięty i rozśmieszył wszystkich.
Ostatni wypowiedział się blondyn.
-Jestem Niall,jestem Irlandczykiem i lubię jeść. A my jesteśmy przyjaciółmi, ale często sobie dokuczamy ... - odparł
- A więc miło mi was wszystkich poznać ... po raz drugi. - Dodałam lekko zdezorientowana.
Do sali wparowała pielęgniarka i oznajmiła wszystkim, że godziny odwiedzin się skończyły i goście muszą wyjść. Pożegnaliśmy się serdecznie, Car wychodząc powiedziała, że jutro też wpadną. Było mi trochę smutno, że muszą już iść. Zmęczona położyłam się spać, czekając z niecierpliwością na następną wizytę.
Przepraszam, że nie dodałam rozdziału wczoraj, ale nie miałam zbytnio dostępu do komputera. Wiem, że ten rozdział zbyt udany nie jest, ale da się czytać, prawda? Cieszę się, że znajdą się osoby, które czytają moje amatorskie opowiadania, jestem wam wdzięczna.
xoxo, secretly.
poniedziałek, 29 października 2012
Rozdział 1.
*Alice*
Weszła do domu. Wydawało się, że nikogo nie ma, dziewczyna postanowiła się rozejrzeć. Wchodząc do pokoju potknęła się i wylądowała twarzą w stosie kości. Była przerażona. Przez dłuższą chwilę krzyczała, następnie wybiegła z pokoju. Mężczyzna w masce złapał ją i powiesił ją na haku na ryby. W bólu patrzyła jak ten wariat tnie jej przyjaciela na kawałki ...
Chłopaki, ja i Caroline siedzieliśmy przed telewizorem.
-Jaka ona jest głupia! Gdyby siedziała cicho i tylko wyszła z tego domu, to nic by się jej nie stało! - powiedziałam
- Racja. - dodała Caroline - Ale pewnie nie wiedziała, że ktoś może być w domu.
-Nie bądź taka mądra Al! Ciekawe jak ty byś zareagowała na taki widok.- odezwał się Niall
-Na pewno nie tak jak ona. - odpowiedziałam , mając nadzieję, że coś udowodnię.
-Macie ochotę coś zjeść? Może zamówię pizzę? - zapytał Zayn
*Jaki on jest przystojny i wogóle...*pomyślałam. Od dawna mi się podobał, ale jakoś nigdy nie nadarzyła nam się okazja, aby jakoś pobyć sam na sam. Rozpłynęłam się chwilowo w jego oczach i nic poza nimi nie widziałam.
-Alice ? Ty też chcesz tą pizzę? - spytał.
Ocknęłam się. - Tak, chętnie.
- Zamów dwie! Druga dla mnie . - krzyknąl Niall.
-Tu ziemia! Mimo tego, że on jest boski i wogóle, powinnaś się nieco skupić... - szepneła Caroline
-No wiem Car, ale czy ty widziałaś jego oczy ?! Są takie piękne...
Caroline uderzyła mnie poduszką, wróciłam na ziemię. Spokojnie wróciliśmy do ogladania filmu. Harry poprawiał fryzurę, Zayn przysnął, Louis zasłaniał oczy, Niall próbował nas straszyć, a Liam go uspokajał. Ja i Car wydawałyśmy się być najnormalniejszymi osobami w pokoju. Usłyszeliśmy dzwonek do dzwi, był to dostawca pizzy. Liam zapłacił, a my rzuciliśmy się na jedzenie. Późnym wieczorem wróciłyśmy z Caroline do domu.
Rano obudził mnie dzwonek mojego telefonu. To była Angie. Odrzuciłam połączenie i obróciłam się na drugi bok. Lecz ona dzwoniła dalej
-Hej! Co dziś robisz? Chciałabyś gdzieś iść? Na lody, do kina, na spacer ? - usłyszłam jej głos.
-Angie! Powoli... Nie obudziłam się jeszcze. - odparłam zaspanym głosem
-Wybacz. Więc, masz jakieś plany na dziś? - zapytała
-Nie, chętnie gdzieś się z tobą wybiorę. - odpowiedziałam
- No to dobrze. Wpadnę koło 15. Całuski, paa.
Nie zdążyłam jej nawet odpowiedzieć , gdy się rozłączyła. Poranek był taki jak każdy. Caroline robiła śniadanie, a ja przygotowywałam się do pracy. W samochodzie Car zaczęła coś gadać o tym, jak to co czuję do Zayna może zniszczyć naszą przyjaźń, a ona tego nie chce. Nie miałam ochoty jej słuchać, odpowiedziałam jej "Serce nie sługa" i zmieniłyśmy temat. Wysiadłam pod szkołą, rzuciłam zimnym "Do zobaczenia w domu" i zamknęłam drzwi. W pracy wiało nudą, ale musiałam się postarać, przecież jakoś trza zarabiać.
Po południu spotkałam się z Angie.
- Co tam nowego u ciebie słychać? - zapytała
- Wszystko po staremu. Chodzę do pracy, razem z Caroline spotykamy się z chłopcami ... nic ciekawego. - snułam
- A propos, jak tam Zayn ? - zapytała, coś sugerując .
- Nijak... wciąż jesteśmy tylko przyjaciółmi. - odpowiedziałam zawiedziona
- Nie martw się, to może się zmienić w każdej chwili.
- Taaa, jasne. Dziś rano Car mówiła, że przez moje uczucia mogę zniszczyć naszą przyjaźń. Teraz jest mi trochę głupio i tak właśnie myślę ...
- Ona ma trochę racji, ale jeżeli on też coś do ciebie poczuje, to nic się nie stanie. - pocieszała mnie Angie.
- Tak... dokładnie. Losowi trzeba czasem pomóc ... - uśmiechnęłam się szyderczo
Obie wybuchnęłyśmy śmiechem. Skierowałyśmy się w stronę kawiarni. Gdy przechodziłyśmy przez ulicę wypadł mi telefon. Postanowiłam, że się wrócę. Nastepną rzeczą którą pamiętam to krzyk Angie i pisk opon.
Nastała ciemność.
Dedykuję ten rozdział mojej jakże kochanej przyjaciółce, która męczyła mnie nie wiadomo jak długo, abym go dodała.
Chciałabym poinformować, iż rozdziały będą dodawane co tydzień, bądź dwa. Prawdopodobnie będą się pojawiały na blogu w soboty, bo w tygodniu jestem zajęta nauką. (Taa, oszukujmy się dalej ;D). I to tyle ;)
Weszła do domu. Wydawało się, że nikogo nie ma, dziewczyna postanowiła się rozejrzeć. Wchodząc do pokoju potknęła się i wylądowała twarzą w stosie kości. Była przerażona. Przez dłuższą chwilę krzyczała, następnie wybiegła z pokoju. Mężczyzna w masce złapał ją i powiesił ją na haku na ryby. W bólu patrzyła jak ten wariat tnie jej przyjaciela na kawałki ...
Chłopaki, ja i Caroline siedzieliśmy przed telewizorem.
-Jaka ona jest głupia! Gdyby siedziała cicho i tylko wyszła z tego domu, to nic by się jej nie stało! - powiedziałam
- Racja. - dodała Caroline - Ale pewnie nie wiedziała, że ktoś może być w domu.
-Nie bądź taka mądra Al! Ciekawe jak ty byś zareagowała na taki widok.- odezwał się Niall
-Na pewno nie tak jak ona. - odpowiedziałam , mając nadzieję, że coś udowodnię.
-Macie ochotę coś zjeść? Może zamówię pizzę? - zapytał Zayn
*Jaki on jest przystojny i wogóle...*pomyślałam. Od dawna mi się podobał, ale jakoś nigdy nie nadarzyła nam się okazja, aby jakoś pobyć sam na sam. Rozpłynęłam się chwilowo w jego oczach i nic poza nimi nie widziałam.
-Alice ? Ty też chcesz tą pizzę? - spytał.
Ocknęłam się. - Tak, chętnie.
- Zamów dwie! Druga dla mnie . - krzyknąl Niall.
-Tu ziemia! Mimo tego, że on jest boski i wogóle, powinnaś się nieco skupić... - szepneła Caroline
-No wiem Car, ale czy ty widziałaś jego oczy ?! Są takie piękne...
Caroline uderzyła mnie poduszką, wróciłam na ziemię. Spokojnie wróciliśmy do ogladania filmu. Harry poprawiał fryzurę, Zayn przysnął, Louis zasłaniał oczy, Niall próbował nas straszyć, a Liam go uspokajał. Ja i Car wydawałyśmy się być najnormalniejszymi osobami w pokoju. Usłyszeliśmy dzwonek do dzwi, był to dostawca pizzy. Liam zapłacił, a my rzuciliśmy się na jedzenie. Późnym wieczorem wróciłyśmy z Caroline do domu.
Rano obudził mnie dzwonek mojego telefonu. To była Angie. Odrzuciłam połączenie i obróciłam się na drugi bok. Lecz ona dzwoniła dalej
-Hej! Co dziś robisz? Chciałabyś gdzieś iść? Na lody, do kina, na spacer ? - usłyszłam jej głos.
-Angie! Powoli... Nie obudziłam się jeszcze. - odparłam zaspanym głosem
-Wybacz. Więc, masz jakieś plany na dziś? - zapytała
-Nie, chętnie gdzieś się z tobą wybiorę. - odpowiedziałam
- No to dobrze. Wpadnę koło 15. Całuski, paa.
Nie zdążyłam jej nawet odpowiedzieć , gdy się rozłączyła. Poranek był taki jak każdy. Caroline robiła śniadanie, a ja przygotowywałam się do pracy. W samochodzie Car zaczęła coś gadać o tym, jak to co czuję do Zayna może zniszczyć naszą przyjaźń, a ona tego nie chce. Nie miałam ochoty jej słuchać, odpowiedziałam jej "Serce nie sługa" i zmieniłyśmy temat. Wysiadłam pod szkołą, rzuciłam zimnym "Do zobaczenia w domu" i zamknęłam drzwi. W pracy wiało nudą, ale musiałam się postarać, przecież jakoś trza zarabiać.
Po południu spotkałam się z Angie.
- Co tam nowego u ciebie słychać? - zapytała
- Wszystko po staremu. Chodzę do pracy, razem z Caroline spotykamy się z chłopcami ... nic ciekawego. - snułam
- A propos, jak tam Zayn ? - zapytała, coś sugerując .
- Nijak... wciąż jesteśmy tylko przyjaciółmi. - odpowiedziałam zawiedziona
- Nie martw się, to może się zmienić w każdej chwili.
- Taaa, jasne. Dziś rano Car mówiła, że przez moje uczucia mogę zniszczyć naszą przyjaźń. Teraz jest mi trochę głupio i tak właśnie myślę ...
- Ona ma trochę racji, ale jeżeli on też coś do ciebie poczuje, to nic się nie stanie. - pocieszała mnie Angie.
- Tak... dokładnie. Losowi trzeba czasem pomóc ... - uśmiechnęłam się szyderczo
Obie wybuchnęłyśmy śmiechem. Skierowałyśmy się w stronę kawiarni. Gdy przechodziłyśmy przez ulicę wypadł mi telefon. Postanowiłam, że się wrócę. Nastepną rzeczą którą pamiętam to krzyk Angie i pisk opon.
Nastała ciemność.
Dedykuję ten rozdział mojej jakże kochanej przyjaciółce, która męczyła mnie nie wiadomo jak długo, abym go dodała.
Chciałabym poinformować, iż rozdziały będą dodawane co tydzień, bądź dwa. Prawdopodobnie będą się pojawiały na blogu w soboty, bo w tygodniu jestem zajęta nauką. (Taa, oszukujmy się dalej ;D). I to tyle ;)
sobota, 27 października 2012
Prolog.
Rok temu na wakacjach w Londynie, ja i Caroline poznałyśmy piątkę najfajniejszych kolesi ever. Spędzaliśmy razem mnóstwo czasu, ale niestety, wszystko co dobre się kończy. Musiałyśmy wrócić do Polski. Dziś jesteśmy na lotnisku w Krakowie gdzie zmierzamy ku Anglii. Chłopcy załatwili nam mieszkanie niedaleko nich, więc towarzystwa nam nie zabraknie.
Najgorsze w wyjazdach są pożegnania, ani moi rodzice, ani rodzice Car nie znosili zbyt dobrze naszego wyjazdu. Nasze mamy miały zapłakane oczy, a ojcowie grymasy na twarzach. Samolot miał wylatywać za 10 minut, więc musiałyśmy już kierować się w stronę odprawy. Obiecałam mamie, że będę codziennie wchodziła na skype'a aby z nią pogadać, przytuliliśmy się w trójkę. Było mi trochę smutno wyjeżdżać, ale równocześnie nie mogłam się już doczekać ...
Najgorsze w wyjazdach są pożegnania, ani moi rodzice, ani rodzice Car nie znosili zbyt dobrze naszego wyjazdu. Nasze mamy miały zapłakane oczy, a ojcowie grymasy na twarzach. Samolot miał wylatywać za 10 minut, więc musiałyśmy już kierować się w stronę odprawy. Obiecałam mamie, że będę codziennie wchodziła na skype'a aby z nią pogadać, przytuliliśmy się w trójkę. Było mi trochę smutno wyjeżdżać, ale równocześnie nie mogłam się już doczekać ...
piątek, 17 sierpnia 2012
Postacie.
Alice Stoner, 18 l. (Al, Ali) - Pewna siebie dziewczyna, nie lubi okazywać swoich słabości. Przyjaciół zawsze stawia na pierwszym miejscu, gotowa zrobić dla nich wszystko. Uwielbia się droczyć.

Caroline
Adams, 18 l. (Car) - Znają się z Alice od niepamiętnych czasów.
Dosłownie razem się wychowały. Jest osobą szczerą, pomocną i otwartą.
Prawdziwa przyjaciółka, zawsze można na nią liczyć.

Niall Horan, 19 l.(Nialler) -
Przeuroczy Irlandczyk, uwielbiający jedzenie ;) Potrafi świetnie grać na gitarze. Oddany przyjaciołom.

Louis
Tomlinson, 20 l. (Lou, Tommo) - Wesoły, opiekuńczy chłopak. Najchętniej
na zawsze zostałby dzieckiem. Uwielbia marchewki ;)

Liam Payne 19 l. - Chłopcy określają go jako Daddy 1D czyli taki tatuś zespołu. Jest odpowiedzialny, rozważny. Boi się łyżek.

Harry
Styles, 18 l. (Hazza) - Zabawny i pozytywny chłopak. Świetny
przyjaciel. Ma przeuroczy uśmiech, którym zaraża wszystkich dookoła.
Zayn Malik, 19 l. - Przystojny, czarujący. Nie jedna dziewczyna nie potrafi ulec jego urokowi. Ma kilka tatuaży.
Angela
Carter 18 l. (Angie, Ange) - Sympatyczna dziewczyna, troszeczkę
pokręcona, ale w sensie pozytywnym. Z Alice znają się od podstawówki.
Jeszcze wtedy nie przepadała za Car, lecz dzięki Al są przyjaciółkami.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


