*Alice*
Wcześnie rano, bo o 8:00, wstałam. Zeszłam na dół, do kuchni, aby upichcić śniadanko. Caroline jeszcze spała, więc mogłam pochwalić się moimi umiejętnościami kulinarnymi. Postanowiłam zrobić omlety. Przypaliłam ze dwa, trzy... ewentualnie wszystkie. "Chrzanić to" pomyślałam. Wzięłam dwie bułki i przekroiłam je na pół. Nawaliłam na nie dużo Nutelli i zrobiłam kawę. Chciałam zawołać Car na śniadanie, ale już zeszła na dół.
-Mmm... zrobiłaś śniadanko. - powiedziała lekko zaspana Caroline.
-Tak! Zrobiłam bułeczki z nutellą! - rzekłam wesoło.
-Chyba nutellę z bułeczkami! - zaśmiała się. - Czekaj... czy ja tu czuję omlety?
-Co? Nie... chyba ci się wydaje. - odparłam i uśmiechnęłam się do niej.
Zjadłyśmy smaczne śniadanko. Następnie ja poszłam na górę przygotowywać się na moją "randkę" z Niallem. Wzięłam krótki prysznic,umyłam zęby i związałam włosy w niedbałego kucyka. Włożyłam na siebie wzorzystą, fioletową sukienkę bez ramiączek, która sięgała mi do kolan i założyłam jasno-brązowe sandałki, nim spostrzegłam, była godzina 11. Usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę! - krzyknęłam i zeszłam na dół. Otworzyłam drzwi. Stał w nich zadziwiająco przystojny Niall.
-Miałaś przynajmniej ładnie wyglądać... - odparł
-Dzięki, dziewczyny kochają komplementy. - odpowiedziałam sarkastycznie - Caroline! Wychodzę, miłego dnia. - krzyknęłam wychodząc.
-Wzajemnie! - usłyszałam odpowiedź Car.
-Ruszajmy więc. - spojrzałam na Nialla z uśmiechem.
-Ruszajmy. - odwzajemnił smajl.
Udaliśmy się do parku. Spacerowaliśmy, rozmawialiśmy, szukaliśmy tajemniczej dziewczyny Nialla. Nagle zatrzymaliśmy się i Nialler wskazał palcem na jakąś dziewczynę.
-To ona. - szepnął.
-Która? -rozglądałam się chwilę, aż mój wzrok przykuła znajoma twarz. - Co?! Demi Lovato?! To jest ta dziewczyna która ci się podoba?! - krzyknęłam
-Ciszej. Taa... no tak jakby... znaczy się tak. To ona. - powtórzył - Jakiś problem?
-I to duży! Nienawidzę dziewczyny! Ukradła mi rolę. - mówiłam nieco ściszonym głosem.
-Co? Jaka rolę? - dopytywał się chłopak.
-Gdy spędzałam wakacje w Ameryce, ubiegałam się o rolę Mitchie w "Camp Rock'u". Po przesłuchaniu, powiedzieli, że z przyjemnością mnie zatrudnią, ale w ostatniej chwili pojawiła się Demi i ona zagrała w filmie. Od tamtego czasu się nie znosimy. - opowiedziałam mu.
-Nie wiedziałem. Przykro mi. Ale z drugiej strony, gdybyś dostała rolę nie poznałabyś nas. - tłumaczył mi Niall
-Fakt... - uśmiechnęłam się do niego - Ale nie mogę tego zrobić... Wybacz Niall, nie dam rady.
-Alice, proszę, to dla mnie bardzo ważne. Zrobię co tylko będziesz chciała... - odparł desperacko.
-Dobrze... - spojrzałam na jego twarz, gdzie natychmiast pojawił się uśmiech - Ale pod jednym warunkiem...
-Cokolwiek będziesz chciała. - spojrzał na mnie pytająco - Więc?
-Chciałabym, abyś załatwił mi randkę z ... Zaynem. - powiedziałam nie odrywając wzroku od jego twarzy.
-Z Zaynem? - zapytał.
-Tak... no wiesz on mi się trochę podoba... - zaczęłam się tłumaczyć
-To wszystko wyjaśnia... No, zobaczę co da się zrobić. - odparł.
-Dzięki, dzięki! Jesteś niesamowity. A teraz, chciałabym ci powiedzieć, że skoro Demi mnie nie znosi, to będzie jeszcze bardziej zazdrosna, co sprawi, że będzie chciała jakoś zwrócić twoją uwagę i reszta sama się ułoży. - mówiłam z szatańskim uśmiechem. - Teraz musimy przejść obok niej.
Szliśmy w stronę Demi, a ja ciągle dawałam Niallowi porady i mówiłam mu co ma robić.
-Teraz zaśmiej się i pocałuj mnie w policzek. - powiedziałam gdy Demi zwróciła wzrok w naszą stronę, a Niall posłusznie wykonał polecenie. Chwilę później podeszłą do nas Demi.
-Cześć, Niall... - uśmiechnęła się - O, i witaj, Alice - odparła z przekąsem
-Demi. - rzekłam z wymuszonym uśmiechem na twarzy - Miło cię znów widzieć.
-Ciebie również - odpowiedziała równie mało entuzjastycznie. - Więc, co tu robicie? - zapytała wesoło, kierując wzrok na Nialla
-Po prostu sobie spacerujemy... Muszę spędzać czas ze swoją dziewczyną. - gadał jakby był urodzonym aktorem.
-Alice, jest twoją dziewczyną? - spytała zakłopotana Demi.
-Tak, spotykamy się od niedawna. - mówiąc to pocałowałam chłopaka w policzek - Nialler, możemy już stąd iść, proszę. Więcej ciekawych rzeczy możemy robić w domu. - Słysząc to zdanie Niall wydawał się krztusić powietrzem, ale posłusznie oddalił się ze mną. Po pięciu sekundach odwróciłam głowę by spojrzeć na Demi. Na jej twarzy widać było dużo, dużo zazdrości.
Więc, mam wielką nadzieję, że osobom czytającym bloga, podoba się opowiadanie. Z przykrością oznajmiam, że mam zamiar was szantażować. Chciałabym, aby każda osoba, która czyta mojego bloga napisała komentarz pod tym postem. Do pewnego czasu, mam zamiar zaprzestać moją aktywność, więc nie będzie kolejnych rozdziałów. I mam ogromną prośbę do tych, którym podobają się moje 'wypociny' ;D Byłabym naprawdę wdzięczna, gdybyście polecili mojego bloga swoim znajomym. Tyle ;) Do następnego razu ;)
sobota, 15 grudnia 2012
Rozdział 6.
*Alice*
Weszłam do domu, gdzie czekała na mnie Car.
-Co tak długo robiłaś z Niallerem? - zapytała świdrując mnie wzrokiem.
-Gadaliśmy... - odpowiedziałam unikając jej spojrzenia.
-Ahaa... - odparła z niedowierzaniem - A o czym gadaliście? - kontynuowała.
-O niczym... ważnym - podniosłam głowę i popatrzyłam na Caroline, która kierowała w moją stronę spojrzenie pod tytułem "Wiem, że kłamiesz..." - A co, prowadzisz śledztwo? - zapytałam, aby się odczepiła.
-Tak... mam kilka ciekawych dowodów. Po pierwsze: zawsze sobie dokuczcie, a przecież wiesz, że kto się czubi, ten się lubi. Po drugie: dziś byliście dla siebie mili, co jest dość podejrzane. Po trzecie: Po powrocie zniknęłaś gdzieś z Niallem na 10 minut. Wiele się może zdarzyć w 10 minut... if you know what i mean... - Mówiąc to spojrzała na mnie w sposób jednoznaczny.
-Fuuj! - krzyknęłam - Ale... skoro nalegasz... tak, chodzę z Niallem. - powiedziałam i znów odwróciłam wzrok.
-Serio? Więc zapomniałaś o Zaynie? - zapytała zdziwiona.
-Powiem ci prawdę, ale obiecaj, że nie powiesz nikomu. - powiedziałam, z naciskiem na ostatnie słowo.
-Obiecuję. - po tych słowach, zrobiłyśmy taki maleńki rytualik łapania się za kostkę.
-Więc... Niallowi podoba się jakaś dziewczyna i on wie, że jej też się podoba. Poprosił mnie o radę...- Caroline mi przerwała.
-Dlaczego ciebie? Mógł zapytać mnie. - odparła.
-Dzięki... - rzuciłam jej pogardliwe spojrzenie. - No więc, zapytał, co może zrobić, aby ta laska go zauważyła.Powiedziałam mu, że nic tak nie działa, jak zazdrość. Zaproponowałam, żeby znalazł sobie dziewczynę na niby...
-To jest najgłupszy pomysł jaki kiedykolwiek słyszałam! - przerwała mi Car.
-Jak nie chcesz, to nie muszę opowiadać... - powiedziałam nieco wkurzona.
-Sorry, kontynuuj.
-On wtedy zaproponował mi, żebym ja była tą jego dziewczyna na niby. Z początku chciałam się nie zgodzić, no ale ustąpiłam. - skończyłam jej opowiadać
-To zupełnie do ciebie nie podobne... - odparła Car - powinnaś zażądać czegoś w zamian bo inaczej to chyba nie jesteś ty ... - zaczęła się zastanawiać i ględzić o tym, że kosmici mnie podmienili z moim klonem,czy coś w tym guście.
-Ale ja mam zamiar zażądać czegoś w zamian... -odparłam z szatańskim uśmieszkiem.
-Pomyślmy... on w zamian musi załatwić ci randkę z ....
-...z Zaynem - dokończyłam za nią.
*Niall*
Wchodząc do domu, myślałem o Alice. Nie wierzyłem, że bezinteresownie będzie chciała mi pomóc. To do niej nie podobne... rozmyślenia przerwał mi głos Harrego:
-Gdzie tak zniknęliście z Alice? - zapytał
-Chcieliśmy pobyć chwilę sami. - odparłem
-A to dlaczego? - zapytał Liam
-Czyżbyście byli razem? - dodał Lou.
-Nie... - odparłem ze spuszczoną głową, nawet nie zdążyłem wziąć oddechu gdy powiedziałem z uśmiechem - Tak. Jesteśmy razem.
Wszyscy byli wyraźnie szczęśliwi, ale Zayn był trochę... zdezorientowany, co wydawało się być bardzo dziwne. Uwierzyli mi, i dobrze... przynajmniej tak twierdzi Alice.
Dziś pojawi się także Rozdział 7, a wraz z nim krótka informacja. Mam nadzieję, że ten się podoba ;)
Weszłam do domu, gdzie czekała na mnie Car.
-Co tak długo robiłaś z Niallerem? - zapytała świdrując mnie wzrokiem.
-Gadaliśmy... - odpowiedziałam unikając jej spojrzenia.
-Ahaa... - odparła z niedowierzaniem - A o czym gadaliście? - kontynuowała.
-O niczym... ważnym - podniosłam głowę i popatrzyłam na Caroline, która kierowała w moją stronę spojrzenie pod tytułem "Wiem, że kłamiesz..." - A co, prowadzisz śledztwo? - zapytałam, aby się odczepiła.
-Tak... mam kilka ciekawych dowodów. Po pierwsze: zawsze sobie dokuczcie, a przecież wiesz, że kto się czubi, ten się lubi. Po drugie: dziś byliście dla siebie mili, co jest dość podejrzane. Po trzecie: Po powrocie zniknęłaś gdzieś z Niallem na 10 minut. Wiele się może zdarzyć w 10 minut... if you know what i mean... - Mówiąc to spojrzała na mnie w sposób jednoznaczny.
-Fuuj! - krzyknęłam - Ale... skoro nalegasz... tak, chodzę z Niallem. - powiedziałam i znów odwróciłam wzrok.
-Serio? Więc zapomniałaś o Zaynie? - zapytała zdziwiona.
-Powiem ci prawdę, ale obiecaj, że nie powiesz nikomu. - powiedziałam, z naciskiem na ostatnie słowo.
-Obiecuję. - po tych słowach, zrobiłyśmy taki maleńki rytualik łapania się za kostkę.
-Więc... Niallowi podoba się jakaś dziewczyna i on wie, że jej też się podoba. Poprosił mnie o radę...- Caroline mi przerwała.
-Dlaczego ciebie? Mógł zapytać mnie. - odparła.
-Dzięki... - rzuciłam jej pogardliwe spojrzenie. - No więc, zapytał, co może zrobić, aby ta laska go zauważyła.Powiedziałam mu, że nic tak nie działa, jak zazdrość. Zaproponowałam, żeby znalazł sobie dziewczynę na niby...
-To jest najgłupszy pomysł jaki kiedykolwiek słyszałam! - przerwała mi Car.
-Jak nie chcesz, to nie muszę opowiadać... - powiedziałam nieco wkurzona.
-Sorry, kontynuuj.
-On wtedy zaproponował mi, żebym ja była tą jego dziewczyna na niby. Z początku chciałam się nie zgodzić, no ale ustąpiłam. - skończyłam jej opowiadać
-To zupełnie do ciebie nie podobne... - odparła Car - powinnaś zażądać czegoś w zamian bo inaczej to chyba nie jesteś ty ... - zaczęła się zastanawiać i ględzić o tym, że kosmici mnie podmienili z moim klonem,czy coś w tym guście.
-Ale ja mam zamiar zażądać czegoś w zamian... -odparłam z szatańskim uśmieszkiem.
-Pomyślmy... on w zamian musi załatwić ci randkę z ....
-...z Zaynem - dokończyłam za nią.
*Niall*
Wchodząc do domu, myślałem o Alice. Nie wierzyłem, że bezinteresownie będzie chciała mi pomóc. To do niej nie podobne... rozmyślenia przerwał mi głos Harrego:
-Gdzie tak zniknęliście z Alice? - zapytał
-Chcieliśmy pobyć chwilę sami. - odparłem
-A to dlaczego? - zapytał Liam
-Czyżbyście byli razem? - dodał Lou.
-Nie... - odparłem ze spuszczoną głową, nawet nie zdążyłem wziąć oddechu gdy powiedziałem z uśmiechem - Tak. Jesteśmy razem.
Wszyscy byli wyraźnie szczęśliwi, ale Zayn był trochę... zdezorientowany, co wydawało się być bardzo dziwne. Uwierzyli mi, i dobrze... przynajmniej tak twierdzi Alice.
Dziś pojawi się także Rozdział 7, a wraz z nim krótka informacja. Mam nadzieję, że ten się podoba ;)
poniedziałek, 3 grudnia 2012
Rozdział 5.
*Alice*
W wesołym miasteczku spędziliśmy może nawet 3 godziny. Lou stwierdził, że jest głodny i chce iść gdzieś na pizzę czy coś. My też byliśmy głodni, więc jednogłośnie się zgodziliśmy. Niall zaproponował Nando's.
-Fajnie tu ... - powiedziała Car.
-... i smacznie. - dodałam. Jadałam tu kilka razy.
-Co podać? - podszedł do nas kelner
-To co zwykle, dla wszystkich - powiedział Niall.
-Już się robi. - odparł kelner wychodząc.
-"To co zwykle"? Czyli? - zapytałam.
-Zobaczysz - powiedział z uśmiechem.
-Więc ... -zaczęłam.
-Zdania nie zaczyna się od "więc" - przerwała mi Caroline.
-A cicho bądź! - uciszyłam ją. - Danielle jak tam? - zapytałam.
-Ogólnie dobrze. - odpowiedziała.
-Mówisz tak samo jak ja... - odparłam i zaśmiałam się lekko.
-W jakim sensie? - zapytała z ciekawości.
-Zawsze odpowiadam że "ogólnie jest dobrze" - powiedziałam. - Nie sądzę, żeby nie było dobrze ...- zaczęłam się tłumaczyć - Po prostu nie jestem zbyt wylewna w słowach. - dokończyłam.
-Ale się ośmieszyłam przed Zaynem - szepnęłam do Car
-Nieprawda... - odpowiedziała szeptem -No może troszkę...
Rzuciłam jej pogardliwe spojrzenie, a ona odpowiedziała głupawym uśmieszkiem.
-O, jedzenie już idzie! - odparł Niall.
Na stole pojawiło się osiem talerzy. Na każdym była pierś z kurczaka, ziemniaczki puree i sosik. Dodatkowo każdy dostał talerzyk z surówką. (Aż mi ślinka pociekła...) W mgnieniu oka wszamaliśmy żarełko. Przez cały czas wpatrywałam się w Zayna jak w obrazek. Zapłaciliśmy jak grzeczne dzieci i wyszliśmy. Przespacerowaliśmy się do samochodów i wróciliśmy do domu. Tym razem w składzie: Liam, Dani, Hazza i Lou oraz ja, Car, Zayn i Niall. Kolana miałam jak z waty... Całą drogę podśpiewywaliśmy sobie jakieś klasyki a ja... wciąż wpatrywałam się w Zayna jak w obrazek. Gdy wróciliśmy Niall chciał ze mną pilnie porozmawiać "w cztery oczy".
-Alice, potrzebuję twojej pomocy...- zaczął - No, bo ty jesteś dziewczyną... -kontynuował
-Łaał spostrzegawczy jesteś - przerwałam mu
-Ciiii - wydał z siebie dźwięk, który ma na celu uciszenie osoby z którą się rozmawia. -Jest taka dziewczyna, która mi się podoba i wiem że ja jej też, i...
-Uuu. Nialler się zakochał. Tralalalalala. - podśpiewywałam, chcąc mu dogryźć.
-Tak, tak. Zamknij się już. Mogłabyś mi poradzić, co moge zrobić, żeby się mną bardziej zainteresowała?
-Słuchaj, nic tak nie działa na dziewczynę, jak zazdrość. Pokaż sie z inną dziewczyną, udawaj, że z nią chodzisz przez dłuższy okres czasu... a rezultaty pojawią się szybciej niż się spodziewasz- poradziłam mu.
-Świetnie... a kto może być moją dziewczyną na niby? -zapytał
-Ty się już tym martw, no ale będziesz musiał udawać nawet przy chłopakach, że jesteście razem, jak oni uwierzą to ta laska też -tłumaczyłam.
-Dobraa... powiedzmy że rozumiem. Al, może ty będziesz tą ... ten tego moją dziewczyną?
-Co?! Ciebie do reszty po... grzało?! Po pierwsze : Fuj. , a po drugie : Fuj. - krzyknęłam oburzona - Wybacz... - przeprosiłam. To nie było zbyt miłe.
-No właśnie : Fuj., w ten sposób ani ty, ani ja nie będziemy mogli się w sobie zakochać czy coś. Z inną dziewczyną to może nie zadziałać... Please... - Niall zrobił słodkie oczka.
-No dobra. - powiedziałam. Mimo tego, że nie zawsze się dogadujemy, to wciąż jest moim przyjacielem... a przyjaciołom się pomaga.
-Dzięki, jesteś boska! - ucieszył się i mnie przytulił - Robisz coś jutro?
-Nie, czemu pytasz? - zapytałam zdziwiona
-No bo wiem, gdzie ona jutro będzie i przypadkiem możemy się znaleźć w tym samym miejscu. - tłumaczył
-Spoko, whatever. - powiedziałam obojętnie.
-Dobra. To jutro wpadnę około 11. I chłopaki i Car muszą myśleć, że jesteśmy razem. - ciągle nawijał, i nawijał.
-Yhy, jasne... - powiedziałam, tak na "odczep się"
-Jeszcze raz dzięki. - Powiedział i każde z nas poszło w swoją stronę.
Więc... znów rozdział nie w terminie. Ale mam kilka ważnych informejszyn.
1. Payzer is back biczesss !
No i właściwie tyle ;D Znów mi się nie podoba to, co napisałam.... Ale mojej kochanej przyjaciółce się podobało, więc postanowiłam, że dodam. No to... enjoy ;)
W wesołym miasteczku spędziliśmy może nawet 3 godziny. Lou stwierdził, że jest głodny i chce iść gdzieś na pizzę czy coś. My też byliśmy głodni, więc jednogłośnie się zgodziliśmy. Niall zaproponował Nando's.
-Fajnie tu ... - powiedziała Car.
-... i smacznie. - dodałam. Jadałam tu kilka razy.
-Co podać? - podszedł do nas kelner
-To co zwykle, dla wszystkich - powiedział Niall.
-Już się robi. - odparł kelner wychodząc.
-"To co zwykle"? Czyli? - zapytałam.
-Zobaczysz - powiedział z uśmiechem.
-Więc ... -zaczęłam.
-Zdania nie zaczyna się od "więc" - przerwała mi Caroline.
-A cicho bądź! - uciszyłam ją. - Danielle jak tam? - zapytałam.
-Ogólnie dobrze. - odpowiedziała.
-Mówisz tak samo jak ja... - odparłam i zaśmiałam się lekko.
-W jakim sensie? - zapytała z ciekawości.
-Zawsze odpowiadam że "ogólnie jest dobrze" - powiedziałam. - Nie sądzę, żeby nie było dobrze ...- zaczęłam się tłumaczyć - Po prostu nie jestem zbyt wylewna w słowach. - dokończyłam.
-Ale się ośmieszyłam przed Zaynem - szepnęłam do Car
-Nieprawda... - odpowiedziała szeptem -No może troszkę...
Rzuciłam jej pogardliwe spojrzenie, a ona odpowiedziała głupawym uśmieszkiem.
-O, jedzenie już idzie! - odparł Niall.
Na stole pojawiło się osiem talerzy. Na każdym była pierś z kurczaka, ziemniaczki puree i sosik. Dodatkowo każdy dostał talerzyk z surówką. (Aż mi ślinka pociekła...) W mgnieniu oka wszamaliśmy żarełko. Przez cały czas wpatrywałam się w Zayna jak w obrazek. Zapłaciliśmy jak grzeczne dzieci i wyszliśmy. Przespacerowaliśmy się do samochodów i wróciliśmy do domu. Tym razem w składzie: Liam, Dani, Hazza i Lou oraz ja, Car, Zayn i Niall. Kolana miałam jak z waty... Całą drogę podśpiewywaliśmy sobie jakieś klasyki a ja... wciąż wpatrywałam się w Zayna jak w obrazek. Gdy wróciliśmy Niall chciał ze mną pilnie porozmawiać "w cztery oczy".
-Alice, potrzebuję twojej pomocy...- zaczął - No, bo ty jesteś dziewczyną... -kontynuował
-Łaał spostrzegawczy jesteś - przerwałam mu
-Ciiii - wydał z siebie dźwięk, który ma na celu uciszenie osoby z którą się rozmawia. -Jest taka dziewczyna, która mi się podoba i wiem że ja jej też, i...
-Uuu. Nialler się zakochał. Tralalalalala. - podśpiewywałam, chcąc mu dogryźć.
-Tak, tak. Zamknij się już. Mogłabyś mi poradzić, co moge zrobić, żeby się mną bardziej zainteresowała?
-Słuchaj, nic tak nie działa na dziewczynę, jak zazdrość. Pokaż sie z inną dziewczyną, udawaj, że z nią chodzisz przez dłuższy okres czasu... a rezultaty pojawią się szybciej niż się spodziewasz- poradziłam mu.
-Świetnie... a kto może być moją dziewczyną na niby? -zapytał
-Ty się już tym martw, no ale będziesz musiał udawać nawet przy chłopakach, że jesteście razem, jak oni uwierzą to ta laska też -tłumaczyłam.
-Dobraa... powiedzmy że rozumiem. Al, może ty będziesz tą ... ten tego moją dziewczyną?
-Co?! Ciebie do reszty po... grzało?! Po pierwsze : Fuj. , a po drugie : Fuj. - krzyknęłam oburzona - Wybacz... - przeprosiłam. To nie było zbyt miłe.
-No właśnie : Fuj., w ten sposób ani ty, ani ja nie będziemy mogli się w sobie zakochać czy coś. Z inną dziewczyną to może nie zadziałać... Please... - Niall zrobił słodkie oczka.
-No dobra. - powiedziałam. Mimo tego, że nie zawsze się dogadujemy, to wciąż jest moim przyjacielem... a przyjaciołom się pomaga.
-Dzięki, jesteś boska! - ucieszył się i mnie przytulił - Robisz coś jutro?
-Nie, czemu pytasz? - zapytałam zdziwiona
-No bo wiem, gdzie ona jutro będzie i przypadkiem możemy się znaleźć w tym samym miejscu. - tłumaczył
-Spoko, whatever. - powiedziałam obojętnie.
-Dobra. To jutro wpadnę około 11. I chłopaki i Car muszą myśleć, że jesteśmy razem. - ciągle nawijał, i nawijał.
-Yhy, jasne... - powiedziałam, tak na "odczep się"
-Jeszcze raz dzięki. - Powiedział i każde z nas poszło w swoją stronę.
Więc... znów rozdział nie w terminie. Ale mam kilka ważnych informejszyn.
1. Payzer is back biczesss !
No i właściwie tyle ;D Znów mi się nie podoba to, co napisałam.... Ale mojej kochanej przyjaciółce się podobało, więc postanowiłam, że dodam. No to... enjoy ;)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)