niedziela, 11 listopada 2012

Rozdział 2.

*Alice*
Otworzyłam oczy. Znajdowałam się w jasnym pomieszczeniu. Zobaczyłam siedem znajomych mi twarzy.
-Gdzie jestem? - zapytałam Angie.
- W szpitalu słońce. - powiedziała pielęgniarka - Miałaś wypadek, potrącił cię samochód.
-Byłam z Angie na spacerze, prawda?
-Tak, jestem tu. - odpowiedziała wymieniona. - Wszyscy jesteśmy.
-Wszyscy?-spojrzałam na Nią zdziwiona.
-Ja, Caroline i chłopaki. Strasznie się o Ciebie martwiliśmy!!! Na szczęście nic Ci nie jest. Nie masz pojęcia...-zaczęła tłumaczyć.
-Ekhm... Angie? Kim są "Caroline i chłopaki"? - spytałam zdezorientowana.
-Pacjentka ma zanik pamięci - wtrąciła pielęgniarka. - Ale nie jest to stała amnezja,  po pewnym czasie na pewno wszystko sobie przypomni. Na razie pamięta osoby , które były z nią na kilka chwil przed wypadkiem.
-Nie pamiętasz nas? - zapytała Caroline z niedowierzaniem.
Spojrzałam na wszystkich po kolei. - Niestety ...
Z jej oczu popłynęły łzy. Car wybiegła z sali. Za nią pobiegł Louis.
*Caroline*
Poczułam zapach jego perfum. Przytulił mnie. Nie przestawałam płakać, byłam na prawdę zraniona.
-Przyjaźnimy się od zawsze, a teraz ona o mnie zapomniała . - rzekłam łamiącym się głosem.
-Hej, nie martw się.  - spojrzał na mnie Lou. - Pielęgniarka powiedziała, że nie jest to stała amnezja. Na pewno sobie ciebie przypomni.
Za wszelką cenę starał się mnie pocieszyć. Delikatnie pocałował mnie w czoło, pomógł mi wstać i wrócilismy na salę.
*Alice*
Weszli na salę. Zauważyłam, że twarz Caroline rozpromieniła się. Poczułam taką jakby radość z tego powodu, wiedziałam, że musi być dla mnie kimś bardzo ważnym.
-Kim tak właściwie dla mnie jesteś?- zapytałam, uśmiechając się do niej ciepło.
-Przyjaźnimy się od dziecka. - zaczęła smętnie - Gdy byłyśmy w przedszkolu, jakiś chłopczyk mi dokuczał, wtedy podeszłaś i walnęłaś mu z liścia... - roześmiała się dziewczyna. - Od tamtego czasu jesteśmy nierozłączne. Razem przeżywałyśmy nasze pierwsze miłości, pocałunki. Byłyśmy ... mam nadzieję , że wciąż jesteśmy, jak siostry. - dokończyła.
- Na pewno tak będzie, gdy przypomnę sobie coś więcej. - uśmiechnęłam się przyjaźnie. - Masz może jakieś zdjęcia, na których jesteśmy obie? - zapytałam z nadzieją w głosie.
-Tak, mam kilka na telefonie. - wyjęła z kieszeni telefon i zaczęła coś wyszukiwać. Podała mi iPhona.
Było tam mnóstwo naszych zdjęć. Kilka z wycieczki w góry, kilkanaście z koncertu, kilkadziesiąt zrobionych dla żartów, nie zabrakło też wspólnych zdjęć z "chłopakami"
-To jeszcze nic, więcej mamy w domu. - odparła
-My razem mieszkamy? - zapytałam zdziwiona. - Naprawdę musimy być jak siostry. - uśmiechnęłam się do Caroline , która odwzajemniła smajla.
- O tobie już coś wiem... - spojrzałam na Car. - Ale o "chłopakach" praktycznie niczego. - odparłam. - Więc, może każdy mi się przedstawi i coś powie o sobie i naszych relacjach. - zaproponowiałam.
-Ja jestem Harry, lubię ... - zaciął się wysoki chłopak z burzą loków. - spędzać czas z moimi przyjaciółmi, a ty jesteś jedną z nich. - Uśmiechnął się i zauważyłam jego cudne dołeczki.
-Ja mam na imię Liam, chętnie surfuję i tak jak Hazza, lubię przebywać z moimi przyjaciółmi. My też jesteśmy przyjaciółmi - odparł przystojny chłopak .
-A ja nazywam się Zayn. Często mówię "VAS HAPPENIN",  przyjaźnimy się. - rzekł wysoki brunet z brązowymi oczami.
-Czyli wszyscy jesteśmy przyjaciółmi- zapytałam chłopców, którzy pokiwali twierdząco głowami. Wskazałam brązowowłosego chłopaka z bluzką w paski - A ty ?
-Louis. Lubię marchewki i Harrego - odpowiedział uśmiechnięty i rozśmieszył wszystkich.
Ostatni wypowiedział się blondyn.
-Jestem Niall,jestem Irlandczykiem i lubię jeść. A my jesteśmy przyjaciółmi, ale często sobie dokuczamy ... - odparł
- A więc miło mi was wszystkich poznać ... po raz drugi. - Dodałam lekko zdezorientowana.
Do sali wparowała pielęgniarka i oznajmiła wszystkim, że godziny odwiedzin się skończyły i goście muszą wyjść. Pożegnaliśmy się serdecznie, Car wychodząc powiedziała, że jutro też wpadną. Było mi trochę smutno, że muszą już iść. Zmęczona położyłam się spać, czekając z niecierpliwością na następną wizytę.


Przepraszam, że nie dodałam rozdziału wczoraj, ale nie miałam zbytnio dostępu do komputera. Wiem, że ten rozdział zbyt udany nie jest, ale da się czytać, prawda? Cieszę się, że znajdą się osoby, które czytają moje amatorskie opowiadania, jestem wam wdzięczna.
xoxo, secretly.

1 komentarz: