sobota, 24 listopada 2012

Rozdział 4.

*Alice*
-Zayn, pomóż Al nieść tą torbę - rozkazała Caroline.
-Jasne, jasne - powiedział Zayn podnosząc torbę z moimi rzeczami.
-No więc. - zaczął Louis - Wracamy do domciu! - powiedział pieszczotliwie.
-Lou, nie jestem szczeniakiem. Możesz mówić normalnie. - powiedziałam sarkastycznie.
Wymieniliśmy spojrzenia i zaśmialiśmy się lekko. Wyszliśmy z sali. Pożegnałam się z pielęgniarkami, które się mną opiekowały i wyszłam z budynku szpitalnego. Wsiedliśmy do siedmioosobowego samochodu. W podróży podśpiewywaliśmy sobie różne piosenki i szybko dotarliśmy do domu. Mój bagaż został eskortowany do środka i bezczelnie rzucony na podłogę przez Nialla.
-Dobra chłopaki, jestem wam wdzięczna, ale jeżeli nie macie nic przeciwko, chciałybyśmy zostać same i zrobić sobie taki babski wieczór. -powiedziałam, starając się ich nie urazić.
-Taa, a może my chcieliśmy tu z wami posiedzieć? - powiedział Hazza.
-Ale to babski wieczór... -wtrąciła Caroline.
-No, a znasz moją siostrę bliźniaczkę Harriettę?? - zapytał składając usta w dzióbek i prostując ręką włosy.
-Taa, coś mi mówi, że Harrietta będzie wolała posiedzieć z chłopcami, więc papa. - powiedziałam, gdy wypraszałam chłopców z domu. Następnie zwróciłam się do Car -Zaczynajmy dżamprę!!
Car roześmiała się i podeszła do półki, na której znajdowały się nasze składanki. Wygrzebała płytę z podpisem "LAME" i włączyła ją. Zaczęłyśmy tańczyć jak szalone, skakać po kanapie, aż trudno to ubrać w słowa. Gdy już się zmęczyłyśmy (co nastąpiło w miarę szybko) postanowiłyśmy zrobić deser lodowy i obejrzeć sobie jakieś durne romansidła (nie obrażając przy tym "Titanica", gdyż ten dramat romantyczny, jest najlepsiejszym romansem w historii i nikt nie może się nie zgodzić, bo naślę Hazzę ;D) następnie udać się do śpiworów i poplotkować troszeczkę o chłopcach, nie tylko tych z 1D. Stwierdziłam, że Car i Lou muszą coś zrobić z faktem że mają się ku sobie (tak,tak ja to widzę), za to ona powiedziała , że zrobi coś aby Zayn się mną zainteresował. Rozmawiałyśmy tak, lecz w pewnym momencie Car zasnęła, a biorąc pod uwagę to, że ma mocny sen, postanowiłam jej narysować kocie wąsy na twarzy moją kredką do oczu. Okazało się, że nad ranem, gdy ja słodko drzemałam, Car zachciało się pić i poszła do kuchni. A że po drodze mamy lustro, to zobaczyła, co jej na twarzy zmajstrowałam. Musiała się zemścić i markerem narysowała mi męskie wąsy i okulary takie jak u Harrego Pottera.
-Wstawaj śpiochu!! - obudził mnie rano głos Louisa.
-Spadaj Lou! - odpowiedziałam przewracając się na drugi bok.
-Kanapka!! - krzyknęła Caroline i wszyscy rzucili się prosto na mnie (ja chyba miałam być chlebkiem ;D)
-Dobra, dobra. Już wstaję. - powiedziałam z kwaśną miną na twarzy, po czym wstałam i skierowałam się w stronę łazienki. Zamknęłam drzwi, spojrzałam w lustro i dostałam mini-zawału gdy zobaczyłam co Car wymalowała mi na twarzy.  Przemyłam twarz wodą raz i zauważyłam, że jest pomazana zmywalnym markerem. Gdy udało mi się zmyć "makijaż" umyłam zęby, przebrałam się w bokserkę w paski i jasne jeansy, przygotowałam sobie także moje czerwone conversy. Rozczesałam włosy, związałam je w warkocza i mogłam wrócić do towarzystwa. Harry, Zayn i Lou rozsiadli się na kanapie i grali na PlayStation, Niall grzebał nam w lodówce a Liam uciął sobie pogawędkę z Car.
-To co będziemy dzisiaj robić? - skierowałam pytanie do Caroline.
-Pójdźmy do wesołego miasteczka! Proszę, proszę, proszęęu... - odpowiedziała niczym małe dziecko.
-Chętnie. Pamiętasz jak kiedyś byłyśmy w wesołym miasteczku i śmiałyśmy się jak opętane  przez cały czas? -zaczęłam wspominać.
-Tak, miałyśmy wtedy po 13 lat. Było świetnie. - odparła przyjaciółka.
-Chcielibyście z nami pójść? - tym razem skierowałam pytanie do chłopców.
-Jasne! - odpowiedzieli chórem
-Liam jak chcesz, to zaproś Danielle. Będzie nam bardzo miło. - zachęciłam chłopaka.
-Napiszę do niej... może się dołączy. - odpowiedział . Po czym wyjął komórkę i wstukał kilka słówek i wysłał SMS-a do Dani. Odpowiedź przyszła szybko. - Zgodziła się, zaraz tu będzie.
-Świetnie! - powiedziała Car. Na Danielle nie czekaliśmy długo. Po jej przybyciu udaliśmy się do samochodów. W jednym Liam, Dani, Niall i Zayn. w drugim ja, Car, Hazza i Lou. No i ruszyliśmy ku zachodzącemu... khem... znaczy się ku wesołemu miasteczku.




Mam nadzieję, że moje opowiadanie się podoba ;D Koniec taki trochę głupiutki.  Zdaję sobie sprawę, że Danielle i Liam zerwali, ale jestem "Payzer Shipper" więc u mnie są razem i to się nie zmieni. Koniec kropka. Amen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz