*Alice*
-Zayn, pomóż Al nieść tą torbę - rozkazała Caroline.
-Jasne, jasne - powiedział Zayn podnosząc torbę z moimi rzeczami.
-No więc. - zaczął Louis - Wracamy do domciu! - powiedział pieszczotliwie.
-Lou, nie jestem szczeniakiem. Możesz mówić normalnie. - powiedziałam sarkastycznie.
Wymieniliśmy
spojrzenia i zaśmialiśmy się lekko. Wyszliśmy z sali. Pożegnałam się z
pielęgniarkami, które się mną opiekowały i wyszłam z budynku
szpitalnego. Wsiedliśmy do siedmioosobowego samochodu. W podróży
podśpiewywaliśmy sobie różne piosenki i szybko dotarliśmy do domu. Mój
bagaż został eskortowany do środka i bezczelnie rzucony na podłogę przez
Nialla.
-Dobra chłopaki, jestem wam wdzięczna, ale jeżeli nie macie
nic przeciwko, chciałybyśmy zostać same i zrobić sobie taki babski
wieczór. -powiedziałam, starając się ich nie urazić.
-Taa, a może my chcieliśmy tu z wami posiedzieć? - powiedział Hazza.
-Ale to babski wieczór... -wtrąciła Caroline.
-No, a znasz moją siostrę bliźniaczkę Harriettę?? - zapytał składając usta w dzióbek i prostując ręką włosy.
-Taa,
coś mi mówi, że Harrietta będzie wolała posiedzieć z chłopcami, więc
papa. - powiedziałam, gdy wypraszałam chłopców z domu. Następnie
zwróciłam się do Car -Zaczynajmy dżamprę!!
Car roześmiała się i
podeszła do półki, na której znajdowały się nasze składanki. Wygrzebała
płytę z podpisem "LAME" i włączyła ją. Zaczęłyśmy tańczyć jak szalone,
skakać po kanapie, aż trudno to ubrać w słowa. Gdy już się zmęczyłyśmy
(co nastąpiło w miarę szybko) postanowiłyśmy zrobić deser lodowy i
obejrzeć sobie jakieś durne romansidła (nie obrażając przy tym
"Titanica", gdyż ten dramat romantyczny, jest najlepsiejszym romansem w
historii i nikt nie może się nie zgodzić, bo naślę Hazzę ;D) następnie
udać się do śpiworów i poplotkować troszeczkę o chłopcach, nie tylko
tych z 1D. Stwierdziłam, że Car i Lou muszą coś zrobić z faktem że mają
się ku sobie (tak,tak ja to widzę), za to ona powiedziała , że zrobi coś
aby Zayn się mną zainteresował. Rozmawiałyśmy tak, lecz w pewnym
momencie Car zasnęła, a biorąc pod uwagę to, że ma mocny sen,
postanowiłam jej narysować kocie wąsy na twarzy moją kredką do oczu.
Okazało się, że nad ranem, gdy ja słodko drzemałam, Car zachciało się
pić i poszła do kuchni. A że po drodze mamy lustro, to zobaczyła, co jej
na twarzy zmajstrowałam. Musiała się zemścić i markerem narysowała mi
męskie wąsy i okulary takie jak u Harrego Pottera.
-Wstawaj śpiochu!! - obudził mnie rano głos Louisa.
-Spadaj Lou! - odpowiedziałam przewracając się na drugi bok.
-Kanapka!! - krzyknęła Caroline i wszyscy rzucili się prosto na mnie (ja chyba miałam być chlebkiem ;D)
-Dobra,
dobra. Już wstaję. - powiedziałam z kwaśną miną na twarzy, po czym
wstałam i skierowałam się w stronę łazienki. Zamknęłam drzwi, spojrzałam
w lustro i dostałam mini-zawału gdy zobaczyłam co Car wymalowała mi na
twarzy. Przemyłam twarz wodą raz i zauważyłam, że jest pomazana
zmywalnym markerem. Gdy udało mi się zmyć "makijaż" umyłam zęby,
przebrałam się w bokserkę w paski i jasne jeansy, przygotowałam sobie
także moje czerwone conversy. Rozczesałam włosy, związałam je w warkocza
i mogłam wrócić do towarzystwa. Harry, Zayn i Lou rozsiadli się na
kanapie i grali na PlayStation, Niall grzebał nam w lodówce a Liam uciął
sobie pogawędkę z Car.
-To co będziemy dzisiaj robić? - skierowałam pytanie do Caroline.
-Pójdźmy do wesołego miasteczka! Proszę, proszę, proszęęu... - odpowiedziała niczym małe dziecko.
-Chętnie. Pamiętasz jak kiedyś byłyśmy w wesołym miasteczku i śmiałyśmy się jak opętane przez cały czas? -zaczęłam wspominać.
-Tak, miałyśmy wtedy po 13 lat. Było świetnie. - odparła przyjaciółka.
-Chcielibyście z nami pójść? - tym razem skierowałam pytanie do chłopców.
-Jasne! - odpowiedzieli chórem
-Liam jak chcesz, to zaproś Danielle. Będzie nam bardzo miło. - zachęciłam chłopaka.
-Napiszę
do niej... może się dołączy. - odpowiedział . Po czym wyjął komórkę i
wstukał kilka słówek i wysłał SMS-a do Dani. Odpowiedź przyszła szybko. -
Zgodziła się, zaraz tu będzie.
-Świetnie! - powiedziała Car. Na
Danielle nie czekaliśmy długo. Po jej przybyciu udaliśmy się do
samochodów. W jednym Liam, Dani, Niall i Zayn. w drugim ja, Car, Hazza i
Lou. No i ruszyliśmy ku zachodzącemu... khem... znaczy się ku wesołemu
miasteczku.
Mam nadzieję,
że moje opowiadanie się podoba ;D Koniec taki trochę głupiutki. Zdaję
sobie sprawę, że Danielle i Liam zerwali, ale jestem "Payzer Shipper"
więc u mnie są razem i to się nie zmieni. Koniec kropka. Amen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz