poniedziałek, 6 maja 2013

Rozdział 8. /i'm back. ;)

*Alice*
Siedziałam z Caroline i opowiadałam jej o mojej "randce" z Niallem.
-Szkoda, że jej nie widziałaś, normalne aż się gotowała w środku. - mówiłam ze śmiechem
-No dobra, dobra... Ale jaki był Niall? - pytała - Przecież to była wasza randka
-Pseudo randka - poprawiłam ją - Był miły i uroczy. A dziś mamy kolejną. Idziemy do kina, a potem coś zjeść. A przypadkiem spotkamy Demi. - powiedziałam z delikatnym naciskiem na drugi wyraz.
-Tylko nie spraw, żeby wybuchła. - zaśmiała się Car.
-Postaram się. A co ty dziś porabiasz? - spytałam.
-Wychodzę... z Louisem - odparła uśmiechając się lekko.
-Gratuluję... czyżby randka? - spojrzałam na zarumieniona twarz Car.
-A chcesz w twarz? - pokiwałam przecząco głową - No to masz odpowiedź. - Car wyraźnie się zestresowała moim pytaniem.
-Wybacz, wybacz... więc gdzie idziecie?
-Na kręgle i deser. - chciałam już spytać, czy wie o jaki deser mu chodzi... ale stwierdziłam, że nie będę jej denerwować.
-No, a o której się spotkacie? - spojrzałam na nią zaciekawiona.
-Za pół godziny. - stwierdziła spokojnie.
-Pół godziny?! Musisz się już przygotowywać - wstałam i podniosłam Car z kanapy - A teraz sio i zrób się na bóstwo. - uśmiechnęłam się i zagoniłam ją do jej pokoju. Z łazienki dobiegł mnie głos Car : - Czy Angie do ciebie dzwoniła z wakacji? - odpowiedziałam, że dzwoniła raz czy dwa i mówiła że się dobrze bawi.
Usłyszałam dryndanie mojej komórki. Wyciągnełam ją z kieszeni i zobaczyłam, że Niall przysłał SMS-a. Napisał : "Tylko dziś ubierz się ładnie. xx " zaśmiałam się, i odpisałam : "Nie martw się, nie wypadnę gorzej od ciebie. xx ".  Po chwili znów przysłał wiadomość o treści : " Haha, wpadnę o 4, do zobaczenia." Jakby tak się zastanowić, to Niall jest bardzo fajny i miły, i ma naprawdę ładny uśmiech, a te jego oczy ... Stop! Nie myślimy o Niallu, przypomnij sobie, jakie Zayn ma śliczne oczy. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam, stał w nich Lou z małym kwiatuszkiem.
-Caroline, twoja randka już tu jest! - krzyknęłam - Cześć, Louis. - dodałam po chwili, już cichszym głosem.
-Hej... wiesz, że Car i ja nie idziemy na randkę to tylko taki przyjacielski wypad... - Lou próbował znaleźć wymówkę, ale widziałam, że się zarumienił. Nagle po schodach zeszła Caroline, podeszła do Louisa, który wręczył jej kwiatuszka.
-No dzieciaczki, wróćcie do domku o przyzwoitej porze! - odparłam, gdy wychodzili. Caroline spojrzała na mnie i wyszeptała "zabiję cię." - Narazie masz ważniejsze sprawy, pa pa, bawcie się dobrze. - tak wyglądała moja odpowiedź.
Gdy wyszli poszłam się przygotować do wyjścia. Tym razem ubrałam sukienkę <link>, co jest u mnie rzadkością, podkręciłam włosy na lokówce i nałożyłam tusz do rzęs. Teraz pozostało tylko czekać na godzinę czwartą.
*Caroline*
Dotarliśmy na kręgielnię. Od razu zabraliśmy się za grę. Dorównywałam Louisowi umiejętnościami, jednym słowem świetnie się bawiliśmy.
-Hehe... teraz to cię zmiotę. - powiedziałam wesoło, gdy udało mi się strącić wszystkie kręgle.
-Jeszcze się przekonamy. - odparł Lou i delikatnie przyciągnął mnie do siebie. Patrzyliśmy na siebie przez chwilę, byłam niemal pewna, że mnie pocałuje. Bardzo tego chciałam. Ale Lou tylko jakby otrząsnął się z transu, wyglądał na trochę zakłopotanego. - Może lepiej będzie jak wrócimy do grania.
-Yhy... tak. - odparłam lekko zawiedziona.



No więc... Moja kochana Car poprosiła, żebym reaktywowała tego bloga, a ponieważ jestem grzeczną dziewczynką i b. dobrą przyjaciółką (i skromną jak cholera ;D), postanowiłam tak zrobić ;) Pomyślałam też, czy może nie zrobić tak, żebym zadawała wam kilka pytań dot. opowiadania, a wy będziecie mi pisać wasze opinie.
Moim pierwszym pytaniem jest: Co wy na to ? ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz